Sztandar Biblijny nr 318 – 2024 – str. 20
przez prawo Zakonu – przez powieszenie na drzewie. Ta śmierć wśród Żydów nie oznaczała ukrzyżowania, lecz powieszenie przez uduszenie, czyli za pomocą sznura ciasno owiniętego wokół gardła i szyi, powodującego śmiertelne zadławienie, a ciężar ofiary wiszącej na drzewie powodował wymierzenie kary. Zatem, taki byłby przeklęty (Gal. 3:13), o taki przeklęty, poddany drugiej śmierci, miał znosić największe zniewagi, o jakich ludzie mogli myśleć, jakie mogli czuć i wyrażać wobec niego. Zatem ludzie mieli myśleć o nim jako o przeklętym przez Boga i człowieka. Mieli odczuwać skrajne obrzydzenie i odrazę w stosunku do niego. Mieli mówić o nim tak podłe, niegodziwe i złe rzeczy, jakie byli w stanie wypowiedzieć. Mieli krzywić się na Jego widok, odczuwając wielką dezaprobatę oraz trapić go najbardziej okrutnymi i bezwstydnymi czynami.
To tłumaczy zachowanie członków i żołnierzy Sanhedrynu, którzy bezwstydnie dręczyli Jezusa jako wyklętego tuż po ogłoszeniu na Niego wyroku śmierci. Zasłaniali Mu oczy, pluli na Niego – a bez wątpienia niektórzy pluli z flegmą – uderzali Go, kopali, szarpali za włosy na brodzie i z pewnością na głowie (Mat. 26:67; Mar. 14:65; Izaj. 50:6). To również tłumaczy zachowanie ludzi, gdy Pan już wisiał na krzyżu tak bardzo ubliżających Mu i kpiących z Niego oraz wyśmiewających i zwracających się do Niego z sarkazmem. To także wyjaśnia bluźniercze, dyskredytujące, hańbiące i kłamliwe historie, które żydowscy przywódcy wymyślali na temat Jezusa przez cały ten Wiek. Do granic możliwości pobudzali swą wyobraźnię, aby wymyślić haniebne historie oczerniające Pana Jezusa i przez wieki przedstawiali Go jako najgorszą ludzką istotę, jaka kiedykolwiek żyła, z takim skutkiem, że Jezus w okresie aż do ostatnich 150 lat, był obiektem okropnej dezaprobaty narodu żydowskiego. Pan wiedział, że potępienie Go na śmierć jako wyklętego bluźniercy, sprowadzi na Niego takie doświadczenie. To sprawiło, że wzdragał się przed tym doświadczeniem.
Dla poganina wyrok śmierci nałożony na kogoś przez sąd, skazujący go na ukrzyżowanie jako buntownika wyjętego spod prawa, również był szczytem ludzkiego zła. Poganie wierzyli, że taka osoba będzie poddawana wiecznym mękom – chociaż nie w taki ponury sposób, o jakim uczyły i wciąż jeszcze uczą creda ciemnych wieków – po wstydliwej i pełnej hańby śmierci przez ukrzyżowanie, której została poddana. I aby stał się on odstraszającym przykładem, tak aby obawa przed podobnym losem ogarnęła tych, którzy chcieliby postąpić tak jak on, oni działali tak, by ostatnie doświadczenia takiego potępionego buntownika były tak okropne, jak tylko to możliwe i dokonywali tego z największym możliwym rozgłosem. To tłumaczy ich sposób biczowania raz przy razie i jak Tissot − wielki francuski artysta zajmujący się tematami biblijnymi i dotyczącymi świętych − obrazowo to przedstawił, często nie były to uderzenia tylko w plecy, lecz wymierzane także w boki, klatkę piersiową, żołądek, nogi, stopy, a nawet w twarz i głowę. To również rzuca światło na ich parodiowanie aktów honoru, które osoba wysokiej rangi przyzwyczajona jest otrzymywać. W przypadku Jezusa było to zaopatrzenie Go w atrybuty królewskości – w starą, wyblakłą purpurową szatę, cierniową koronę i berło z trzciny, a także drwiny z Jego godności, czemu towarzyszyło okrutne traktowanie, zupełnie przeciwne temu, jakim darzy się króla − kpiące padanie przed Nim na kolana. Z drwiną pozdrawiali Go, kpiąco uderzali Go groteskowym berłem, które Mu dano. Pluli na Niego, drwiąc z Niego, ukoronowali Go koroną z cierni, która raniła Jego głowę i czoło, gdy brutalnie wciśnięto Mu ją na głowę. To tłumaczy pośpieszne, publiczne ukrzyżowanie Go w poniżeniu, ze wszystkimi rodzajami wyrafinowanego okrucieństwa – a wszystko po to, by wzbudzić w ludziach uczucie strachu przed podobnym losem, odstraszając przed podobnymi czynami. To również wyjaśnia ich drwiny z Niego na krzyżu i znieważenie Go przez przebicie Jego boku i serca po śmierci – oni uważali, że to wszystko jest właściwe, by ukarać osobę, która ma cierpieć wieczne męki. Chociaż zarówno żydowski jak i pogański punkt widzenia był doświadczeniem wielkiego zła, to jednak żydowski był dla Pana Jezusa gorszy do zniesienia.
Jezus znał i rozumiał obydwa punkty widzenia i obawiał się, że nie będzie w stanie znieść doświadczeń wylanych na Niego przez tych, którzy działali wobec Niego zgodnie z tymi punktami widzenia. I ta obawa tłumaczy Jego wielki smutek, tak, smutek niemalże doprowadzający do śmierci w Getsemane. Choć pierwsze ataki Jego getsemańskiego lęku były oparte na myśli, którą Przeciwnik wbił niczym strzałę w Jego serce, że On dotychczas nie postępował doskonale, ostrzejszą strzałą, którą Przeciwnik wbił w serce Pana Jezusa było, że On nie będzie w stanie zachować swej doskonałości podczas wstrząsających doświadczeń, które wypełnią następną godzinę i ostatnie trzynaście godzin Jego życia na Ziemi. Jezus był najbardziej sumienną osobą i Jego sumienność sprawiła, że odczuwał strach przed godziną próby, z którą musiał się zmierzyć. Co by to oznaczało, gdyby Jezus nie postępował doskonale przed i po Getsemane? To oznaczałoby pięć bardzo okropnych rzeczy:
(1) że Pan Jezus odczuwałby Boską dezaprobatę, co było dla Niego najgorszym złem, tak jak uczucie Boskiej aprobaty było dla Niego największą radością;