Sztandar Biblijny nr 279 – 2017 – str. 76

synem, Bóg z pewnością uznałby za konieczne udzielić mu prób i dyscyplinujących doświadczeń. „Ponieważ każdy uczynek, i każdą rzecz tajną, lub dobrą, lub złą, Bóg na sąd przywiedzie” (Kaz. 12:14). Jeśli ktoś nie otrzymuje środków dyscypli­nujących, instrukcji i pouczeń, powinien udać się do Ojca i upewnić się, czy nie ma żadnej przeszko­dy z jego strony – upewnić się, czy przejawia właś­ciwą postawę, w której może być przygotowywany do swego działu w Królestwie, jaki został mu zaofe­rowany. „Albowiem kogo Pan miłuje, tego karze, a smaga każdego, którego za syna przyjmuje” (Żyd. 12:6).

      W żadnych okolicznościach nie powinniśmy szemrać ani uskarżać się pod miłującą, doświadczającą ręką naszego Niebiańskiego Ojca. On wie, co jest najlepsze dla każdego z nas. Nie powinniśmy uskarżać się, gdy nasz los jest cięższy niż innych. Nie powinniśmy postępować, tak jak mały holenderski chłopiec, który razem ze swym kolegą został zatrzymany po lekcjach za niewłaściwe zachowanie. Uznając, że jego wykroczenie jest większe, nauczyciel powiedział, że zanim będą mogli pójść do domu, każdy z nich musi po sto razy napisać na tablicy swe imię i nazwisko. Po upływie znacznego czasu i wysiłków mały holenderski chłopiec powiedział do nauczyciela: „To nie w porządku, on nazywa się John Ace, a ja Knickerbocker Van Boskirk”. W okresie Laodycei, w którym żyjemy, Pan powiedział do Kościoła: „Ja którychkolwiek miłuję, strofuję i karzę […]” (Obj. 3:19). Niektórzy z nas potrzebują więcej korygowania niż inni. Zatem niech każdy z nas odnosi korzyści z takiej miary dyscyplinujących doświadczeń i korygowania, jakich Bóg nam udziela. Jeśli za bardzo martwimy się, że utrapienia kogoś innego są lżejsze niż nasze własne, to nasz Pan może nas skarcić słowami: „[…] co tobie do tego? Ty pójdź za mną” (Jan 21:22).

      Na jakiej podstawie, różnej od tej dla świata, klasa wiary nadaje się do przyjęcia przez Boga? Odpowiadamy, że świat zostanie przyjęty dopiero wtedy, gdy osiągnie rzeczywistą doskonałość w procesie restytucji przy końcu Wieku Tysiąclecia. Ojciec nie będzie zajmował się światem, dopóki ludzkość nie stanie się doskonała przy końcu Tysiąclecia, gdy Chrystus przekaże Królestwo Ojcu (1Kor. 15:24-26). Wówczas ludzie dostaną się w ręce Boga żywego, lecz z powodu swej doskonałości będą zupełnie bezpieczni, jeśli w sercu będą lojalni Bogu i zasadom Jego rządu. Jezus Chrystus (i Jego Oblu­bienica – Współdziedzice) będą mieć stanowisko „pośrednika pomiędzy Bogiem i ludźmi” podczas Tysiąclecia. Cała łączność oraz społeczność ludz­kości z Bogiem musi odbywać się przez Mesjasza i wszelkie działania oraz społeczność Boga z ludz­kością będą w Mesjaszu i przez Mesjasza.

      Jak różne od działania ze światem jest działanie Boga z konkretnymi klasami podczas tego rozsze­rzonego Żniwa Wieku Ewangelii – „potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy”. Oni są „pociągani” przez Ojca, jak oświadcza Jezus -„Nikt nie może przyjść do mnie [obecnie], jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał […]”i ,,[…]tego, który do mnie przychodzi [pociągnięty przez Ojca], nie wyrzucę precz [nie odrzucę]” (Jana 6:44, 37, BW). Niektórzy z naśladowców naszego Pana, byli pociągani do Niego przez Ojca, zanim On dokończył ofiarę za grzechy na Kalwarii, a inni są pociągani przez cały Wiek Ewangelii, jak oświadcza Apostoł: »[…] ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła” (Dz. 2:39, BW). Jest to wielki przywilej dla Poświęconych Obozowców Epifanii, którzy, dopóki Pan nie przygotuje wystarczającej ich liczby do tysiącletniego dzieła, podobnie jak Młodocianych Godnych, są wspierani tymczasowo przez zasługę krwi okupu. Kościół Ewangelii pod zarządzeniami Przymierza Abrahamowego był pociągnięty do Syna przez Ojca, a Ojciec dał ich Synowi (Jana 17:6, 12).

      Świat restytucjonistów w następnym Wieku nie będzie pociągnięty przez Ojca, lecz Pan Jezus pociągnie ich do Siebie. „A ja jeźli będę podwyższony od ziemi, pociągnę wszystkich do siebie” (Jana 12:32). A nawet po tym, gdy Syn pociągnie ich do Siebie, musi jako Pośrednik trzymać ich przy Sobie, dopóki ich nie pouczy, nie zdyscyplinuje i nie sprawi, że ich kolana ugną się, a ich wargi będą wyznawać, dopóki nie nauczy ich potrzebnych lekcji i nie przyprowadzi z powrotem do wszystkiego, co zostało utracone. Nastąpi to przy końcu Wieku Tysiąclecia zanim Ojciec będzie zajmował się nimi.

      Od wszystkich będzie wymagane wstąpienie do szkoły Chrystusa, a w tej szkole prawdziwi naśladowcy naszego Pana będą czynić postęp w kierunku zupełnego przezwyciężenia ducha tego świata. Ten postęp może być osiągnięty jedynie przez wiarę, przez tę bezgraniczną ufność w nauczanie

poprzednia stronanastępna strona