Sztandar Biblijny nr 279 – 2017 – str. 67

Znajomość Boskich tajemnic również zyskiwała wysokie uznanie, a wielka wiara była uważana za jedno z głównych chrześcijańskich wymagań. Jednak Apostoł oświadcza, że gdyby posiadał wszystkie z nich w najpełniejszej mierze, a nie miałby miłości, to byłby niczym – zerem. W ogóle nie byłby członkiem Nowego Stworzenia, ponieważ miłość jest właśnie duchem spłodzenia do nowej natury.

      Jak wspaniały jest ten sprawdzian! Apostoł Paweł radzi: „Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie”. Niech każdy z nas zastosuje ten sprawdzian do samego siebie: To, czy jestem kimś, czy nikim w Boskiej ocenie, powinno być mierzone moją miłością do Niego, do Jego braci, do Jego sprawy, do świata ogólnie, a nawet do moich nieprzyjaciół, a nie moją wiedzą, sławą czy oratorstwem!

      Jednak nie powinniśmy rozumieć, że ktoś mógłby mieć znajomość głębokich tajemnic Bożych bez spłodzenia przez Świętego Ducha miłości, ponieważ żaden człowiek nie poznaje głębokich rzeczy Bożych inaczej, jak tylko przez Ducha Bożego. Można jednak (i czasami tak się dzieje) stracić Ducha przed utratą wiedzy, która do niego doprowadziła. Dlatego w ocenie charakteru, powinniśmy stawiać miłość na pierwszym miejscu i uważać ją za główny sprawdzian naszej bliskości z Panem i przyjęcia przez Niego.

MIŁOŚĆ JEST TAJEMNICĄ PRAWDZIWEJ UPRZEJMOŚCI

      Po udzieleniu nam takiego zrozumienia ważności miłości, Apostoł przystępuje do opisania, czym ona jest, a czym nie jest – jak ona działa, a jak nie działa i nie postępuje. Niech każdy z nas praktycznie zastosuje tę kwestię w stosunku do samego siebie i zada sobie pytanie: Czy mam taką miłość, szczególnie do domowników wiary, która powoduje znaczne cierpienie i to przez długi czas, a jednak jest uprzejma? Czy jestem cierpliwy wobec słabości i niedoskonałości tych, którzy dają jakiekolwiek dowody dobrych intencji? Czy jestem cierpliwy nawet wobec tych, którzy zbaczają z drogi, uświadamiając sobie, że wielki przeciwnik zaślepia umysły mas i pamiętając, że tę miłość w wybitny sposób okazywał nasz Pan Jezus, który był cierpliwy wobec tych, którzy się Jemu sprzeciwiali?

      Nasz werset nie tylko zaprasza, abyśmy poddawali próbie samych siebie, lecz napomina poświęconych, aby doświadczali samych siebie! Zatem musimy zapytać, czy jestem uprzejmy w moich metodach, starając się kontrolować mój sposób postępowania i ton mojego głosu, wiedząc, że one mają wiele wspólnego z każdą sprawą życia? Czy mam tę cechę miłości przenikającą moje czyny słowa i myśli? Czy myślę o innych i czy jestem taktowny wobec nich? Czy czuję i okazuję uprzejmość wobec nich w słowie, w spojrzeniu, w czynie? Chrześcijanin, bardziej niż wszyscy inni, powinien być życzliwy, uprzejmy, delikatny w domu, w swoim miejscu pracy, w zgromadzeniu – wszędzie. Proporcjonalnie do tego, jak osiągana jest doskonała miłość, serce będzie stale dążyło, by każde słowo i czyn, podobnie jak każda myśl, która je pobudza, były pełne cierpliwości i życzliwości. U dziecka Bożego te cechy nie są i nie mogą być jedynie zewnętrznymi ozdobami. Przeciwnie, one są owocami Ducha wzrastającymi lub wynikającymi z wejścia do społeczności z Bogiem, uczenia się od Niego, otrzymania Jego ducha świętości, ducha miłości.

      Czy posiadam miłość, która „nie zazdrości”, miłość, która jest tak wspaniałomyślna, że mogę dostrzegać powodzenie innych i cieszyć się z ich dobrobytu, nawet jeśli przez pewien czas moje sprawy nie są tak pomyślne? Jest to prawdziwa wspaniałomyślność będąca zupełnym przeciwieństwem zazdrości i zawiści wynikających ze zdeprawowanego usposobienia. Korzeniem zawiści jest samolubstwo. Nienawiść nie wyrośnie z korzenia miłości. Miłość raduje się z tymi, którzy się radują z pomyślności każdego dobrego słowa i czynu i z rozwoju chrześcijańskich łask oraz z Boskiej służby wszystkich, którzy są pobudzani przez świętego ducha sprawiedliwości.

      Czy posiadam miłość, która jest pokorna, „która nie jest chełpliwa, nie nadyma się”? Czy posiadam miłość, która skłania się do skromności, która nie jest pyszna, nie wynosi się? Czy mam miłość, która jest skłonna do dobrych czynów, nie po to, by być widzianym przez ludzi, lecz która czyniłaby tak nawet wtedy, gdyby nikt prócz Boga tego nie widział i nie wiedział o naszych działaniach; która nie szczyci się swą wiedzą ani jej zaszczytami, lecz w pokorze uznaje, że każdy dobry i doskonały dar pochodzi od Ojca? Czy odwzajemniam się Jemu w miłości i służbie za każde miłosierdzie? Szczycenie się poczuciem własnej wartości doprowadza wiele osób nie tylko do głupoty, lecz czasami do poważnych grzechów w wysiłkach eksponowania swej dumy. Duch Pański jest duchem zdrowego osądu, który nie tylko stara się wielkodusznie oceniać innych, lecz także trzeźwo oceniać siebie i nie myśleć zbyt wysoko o swym

poprzednia stronanastępna strona