Sztandar Biblijny nr 275 – 2017 – str. 5

wielkie i cenne obietnice Jego Słowa, rosnącą świadomość Jego kierownictwa w przeszłości i obecnie, wzrastającą miłość do wszystkich Chrystusowych braci oraz rosnącą troskę o ich dobro i duchowy postęp. Modlitwa jest ściśle i żywo utożsamiana z postępem w sprawach duchowych, postępem w rozwoju owoców Ducha – „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość […]” (Gal. 5:22, 23, BW) – w stosunku do Boga, braci oraz wszystkich ludzi, włączając wielu naszych nieprzyjaciół. Tak jak wszyscy uznajemy, gdy sprawiedliwość jest zawsze na pierwszym miejscu, wówczas owoce ducha mogą rozwijać się właściwie. Powinniśmy zauważyć, że radość jest wymieniona jako drugi z owoców ducha. „To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna” (Jana 15:11, BW).

      Jednak Mat. 26:41 mówi nam, że od uczniów Chrystusa jest wymagane więcej niż modlitwa. Czuwanie jest także konieczne. Modlitwa, która nie przedstawia w pełni uczuć serca, może bardzo szybko zdewaluować się jedynie do formy słów – przybliżając do Boga wargami, podczas gdy serce jest dalekie od Niego, być może pogrążając się w biznesie i przyjemnościach bardziej niż powinno!

      Jeśli mamy czynić postęp na duchowej drodze, musimy nie tylko modlić się o radość w sercu, lecz musimy także pilnie czuwać. Musimy czuwać nad grzesznymi skłonnościami naszego własnego ciała oraz strzec się przed samozadowoleniem i samolubstwem. Musimy strzec się przed pokusami świata prowadzącymi do światowych przyjemności, światowych ambicji, wywyższenia między ludźmi, miłości do pieniędzy itd. Im bardziej poszukujemy radości dostępnych dla chrześcijan, tym bardziej nasi przeciwnicy będą usiłowali nas zwieść.

      Powinniśmy być czujni wobec sztuczek przeciwnika, którego zwodnicze ataki jako „anioła światłości” zazwyczaj przychodzą na lud Pański (2Kor. 11:13­-15), by zwieść ich do błędu oraz do form i ceremonii kościelnictwa. Szatan zastępuje (w umyśle, uczuciach i intencjach) ludzkie uczucia, metody, dzieła i cele, swoimi uczuciami, metodami, dziełami i celami.

      Dano nam „nadzieję Ewangelii” (Kol. 1:23) i różne związane z nią niezmiernie wielkie oraz cenne obietnice i przez zachętę płynącą z tych obietnic Pan powołuje Swój lud do chodzenia, a nawet do biegu przez wiarę, a nie przez widzenie, do podążania śladami naszego drogiego Odkupiciela w wierności aż do śmierci – „Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady” (1Piotra 2:21, BW).

      Ach, cóż za radość spływa na poświęcone dziecko Boże, kiedy przez modlitwę prowadzi rozmowę z naszym Bogiem! Ew. Łuk. 11:1, 2 (BW) mówi nam o Jezusie: „gdy On w pewnym miejscu modlił się i zakończył modlitwę, ktoś z jego uczniów rzekł do niego: Panie, naucz nas modlić się, jak i Jan nauczył uczniów swoich. Wtedy rzekł do nich: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie […]”. Najwyraźniej Jezus zazwyczaj modlił się w samotności. Czytamy, że niekiedy Pan spędzał całe noce na modlitwie do Boga, Swego Ojca (Łuk. 6:12). Niewątpliwie uczniowie zauważyli częstotliwość modlitw Mistrza oraz wielką radość, jaką najwyraźniej z nich otrzymywał. Zamiast nakłaniać ich do modlitwy, Jezus przez Swój przykład nauczył ich, by pragnęli przywileju i błogosławieństwa modlitwy. W odpowiednim czasie oni poprosili o instrukcje. Dobrze będzie, jeśli zapytamy, kto może się modlić i o co możemy zasyłać prośby do wielkiego Stworzyciela i Niebiańskiego Ojca, bo w przeciwnym razie możemy modlić się bez upoważnienia.

      Istnieje wiele niebiblijnych poglądów w odniesieniu do modlitwy. Będzie dobrze, gdy zauważymy, że Jezus nigdy nie uczył tłumów modlić się ani nie wspominał, że oni powinni się modlić, pomimo tego, że tłumy ludzi, z którymi miał kontakt były nominalnym ludem Bożym. Przywilej modlitwy jest bardzo wspaniały – sugeruje, że proszący spełnia warunki zażyłej znajomości z wielkim Stworzycielem wszechświata, Niebiańskim Ojcem. Zatem przez Jezusa ten proszący jest zapraszany do społeczności z Bogiem, do duchowej bliskości i miłości, których połączenie powoduje radość. Zgodnie z Biblią, pierwszym poganinem, którego modlitwy zostały wysłuchane i jaki został przyjęty do Boskiego przymierza łaski, był Korneliusz. A nawet jego modlitwy nie były godne przyjęcia, dopóki on nie został pouczony o Jezusie Chrystusie, Jego dziele odkupienia i stał się Jego naśladowcą (Dz. 10:25­-48). Wówczas jego modlitwy i poświęcenie były godne przyjęcia przez Ojca i został on przyjęty do rodziny Bożej jako syn, mający prawo lub przywilej modlitwy – we wszystkim przez modlitwę i błaganie z dziękczynieniem jego prośby były znajome Bogu (Filp. 4:6). Ta

poprzednia stronanastępna strona