Sztandar Biblijny nr 269 – 2016 – str. 10
z rodzaju wosku i ludźmi z rodzaju gumy. Lecz wiemy, że prawda przemawia w obecnym czasie tylko do klasy klejnotów.
Kiedy dowiadujemy się, że istnieje niebezpieczeństwo obrażenia, zranienia się wzajemnie, to wiedza ta powinna dać nam mądrość. Powinniśmy docenić fakt, że ci bracia mają prawdziwe charaktery i że nie są z rodzaju wosku. Nawet ich różnice ukazują charakter. Powinniśmy się starać doceniać ten fakt i tak postępować, by ich nie irytować. Mamy służyć im radą i pamiętać, że oni tak samo jak my, pragną podobać się Panu. Dlatego musimy mieć cierpliwość do każdej osoby. Jest pewien werset w Nowym Testamencie, który mówi: „My wiemy, żeśmy przeniesieni z śmierci do żywota, iż miłujemy braci […]” (1Jana 3:14). Ten werset sugeruje, że niektórych braci trudno miłować i że, jeśli nie przeszliśmy z śmierci do życia, nie będziemy w stanie ich miłować.

Wydaje się, iż silne charaktery bardziej trzymają się prawdy niż słabsze. Osoby o silnych charakterach mają w swych ciałach więcej stanowczości, zdecydowania i wojowniczości niż wielu z tych, którzy są zbyt ulegli i „nijacy”, by nadawać się do przyjęcia przez Pana. Zauważamy, że ta sama zaleta, która sprawia, że Pan może nas przyjąć i która jest istotną cechą, by zająć stanowisko zwycięzcy, pod pewnymi względami może stać się poważną wadą, gdy zbierze się pewna ilość takich charakterów jako zbór poświęconych wierzących.
Nawet diament, gdy jest otoczony przez błoto, niczego nie utnie, nic nie porysuje. Jednak, gdy umieścicie pewną ilość diamentów razem, to im bardziej chcecie się pozbyć błota, tym więcej może być zgrzytów, szorowania i przecinania. Tak też jest z Pańskimi klejnotami – im więcej ich się zgromadzi, im bardziej będą przebudzeni, tym więcej będzie sposobności do tarć i zaistnieje większa potrzeba, aby wszyscy byli dokładnie ugruntowani i przyodziani Duchem Świętym, który niczym olej, jest łagodny, tłusty i stara się zapobiegać tarciom. Drodzy bracia, zatem starajmy się trwać razem i „zachować jedność Ducha w spójni pokoju” (Efez. 4:3, BW) oraz przejawiać i pomnażać naszą miłość wzajemnie do siebie.
„NIECH SIĘ KAŻDY TRZYMA SWEGO PRZEKONANIA” – RZYM. 14:5 (BT).
Wszystkie logiczne umysły rozkoszują się osiąganiem własnego przekonania, jeśli to możliwe, w stosunku do każdego zarysu prawdy, a Apostoł oświadcza, że każde poświęcone dziecko Boże powinno samo do tego dążyć – w „swym przekonaniu”. Jednak powszechnym błędem jest próba stosowania tej osobistej dobrej zasady do badania w zborze – usiłowanie zmuszania wszystkich, by dochodzili dokładnie do tego samego wniosku dotyczącego znaczenia Słowa Pańskiego. Właściwe jest życzenie, by wszyscy mogli „ujrzeć oko w oko”, lecz nie jest rozsądne spodziewanie się tego, gdy wiemy, że wszyscy odpadli od doskonałości, nie tylko w ciele, lecz także w umyśle oraz, że te odchylenia są w różnych kierunkach. Różne rodzaje i stopnie naszego wykształcenia także są ważnymi czynnikami w ułatwianiu lub utrudnianiu osiągania jedności poglądów.

Lecz czy Apostoł nie sugeruje, że wszyscy po winniśmy zwracać uwagę na te same rzeczy? I że wszyscy będziemy uczeni przez Boga, tak abyśmy wszyscy mieli ducha zdrowego rozsądku? Oraz że powinniśmy oczekiwać wzrostu w łasce i znajomości, budując jeden drugiego w najświętszej wierze?
Tak, to wszystko jest prawdą, lecz nie ma tu sugestii, że to wszystko ma być osiągnięte na jednym biblijnym zebraniu. Lud Pański jest zróżnicowany w doświadczeniu czy wykształceniu, lecz także istnieją różnice dotyczące wieku, jak np. dzieci, młodzież, dojrzali. Dlatego, nie powinno nas dziwić, jeśli niektórzy są powolniejsi od innych w zrozumieniu oraz wolniej osiągają w swych umysłach pełne przekonanie dotyczące „głębokich rzeczy Bożych”. Oni muszą zrozumieć podstawy: że wszyscy byli grzeszni; że Chrystus Jezus – nasz Wódz, odkupił nas przez Swą ofiarę dokończoną na Kalwarii, że teraz wszyscy jesteśmy w szkole Chrystusa, abyśmy byli nauczani i dostosowywani do Królestwa oraz służby w tym