Sztandar Biblijny nr 256 – 2013 – str. 92

„CHRZEŚCIJAŃSKA WIEDZA”NIE JEST CHRZEŚCIJAŃSKA

      (1) Chrześcijaninem jest ten, kto wierzy w Boga Ojca i naszego Pana Jezusa Chrystusa, którego On posłał, aby był przebłaganiem za nasze grzechy, naszym Odkupicielem i ostatecznie Wyzwolicielem wszystkich, którzy w Niego uwierzą. Lecz „chrześcijańska wiedza” zaprzecza samej egzystencji Boga, utrzymując, że wierzy jedynie w zasadę Dobra. Oni uważają, że w jakim stopniu człowiek ma dobre zasady, w takim stopniu są w nim Boskie cechy; i na ile koń lub pies mogą mieć dobre zasady, na tyle są bogami i zgodnie z tym należy ich miłować itd. Zaprzeczając istnieniu Ojca, oczywiście kwestionują także Syna, którego On posłał. A chociaż uznają Jezusa, nie jest to chrześcijańskie uznanie. Wprost przeciwnie, oni twierdzą, że On był jedynie członkiem Adamowej rodziny i że Jego prymat nad innymi był przez wzgląd na szacunek dla Jego charakteru i nauk. Oni twierdzą, że chociaż w tych względach On stał wyżej niż inni ludzie w Jego czasach, jednak słabo pojmował pewne zasady lub prawdy, które w naszych czasach są przedstawiane światu przez „Mary Baker Eddy’ego”, który udaje, że jest większy niż Pan Jezus.

      (2) Chrześcijanin to ten, który wierzy w Chrystusa jako Zbawiciela od grzechu, jak również od jego skutków – śmierci i towarzyszącego jej bólu itd. Lecz zwolennicy „chrześcijańskiej wiedzy” zaprzeczają, że istnieje jakikolwiek grzech, jak również zaprzeczają, iż są skutki grzechu. Logicznie oni zaprzeczają okupowi, bo jak mógłby być okup za grzeszników, jeśli nie ma żadnych grzeszników? Czyż oni nie kwestionują i nie ignorują samej podstawy chrześcijańskiej wiary, bez której – w biblijnym znaczeniu – nikt nie może być chrześcijaninem?

JAK PRZYCIĄGA „CHRZEŚCIJAŃSKA WIEDZA”

      Absurdy „chrześcijańskiej wiedzy” zyskują uznanie jedynie tych, którzy albo są zupełnie nieświadomi w sprawach biblijnych, albo słabi umysłowo; ich głównymi atrakcjami są zatem:

      (1) Fakt, że oni przybierają pozę delikatności i uprzejmości w słowie i manierach, niczym szatę światłości, co w ich przypadku jest widoczne, że nie wypływa z serc w pełni nawróconych do Pana i napełnionych Jego duchem miłości; bo chociaż jest przejawiana uprzejmość, cierpliwość i delikatność, to brakuje prawdziwej ich istoty, mianowicie miłości. Zamiast przejawiania miłości, która powinna być główną siłą napędową ich cichości, cierpliwości i delikatności, jako inspirujące ich motywy, oni przejawiają ambicję i umiłowanie pieniądza – na tyle, na ile jesteśmy w stanie oceniać drzewo po jego owocach. O ile jesteśmy w stanie się dowiedzieć, ich wysiłki propagowania swoich poglądów są ograniczone do tych, którzy mogą i są chętni płacić za nauczanie bardzo wysokie kwoty. I na ile jesteśmy w stanie to dostrzec, ich troska o chorych ukazuje miłość do pieniądza i zamiłowanie do sławy. Bardzo niewielu z ubogich tego świata zostało dotkniętych doktrynami „chrześcijańskiej wiedzy” czy uleczonych z chorób przez ich metody.

      (2) Leczenie chorób bez medycyny, a czasem prawie cudownie, jest w istocie rzeczy obliczone na przyciąganie i zainteresowanie „wzdychającego stworzenia” – tak jak czynią to komercjalni „uzdrowiciele wiarą”. My stanowczo podtrzymujemy nasze przekonanie, że moc manifestowana przez zwolenników „chrześcijańskiej wiedzy” nie pochodzi od Boga, lecz od przeciwnika, pośrednio lub bezpośrednio. On bez wątpienia kieruje swych sług do wykorzystywania przewodów i środków, których ogół ludzkości, a nawet wielu wykształconych lekarzy, jest stosunkowo nieświadomych – przewodów ludzkiej natury, które prawdopodobnie będą używane przez Pana w przyszłości, w czasach restytucji wszystkich rzeczy. Nasze usprawiedliwienie na przypisywanie ich uleczeniom raczej złego niż dobrego źródła, leży w fakcie, że oni zupełnie odrzucają chrześcijańskie zasady i możemy być pewni, że Bóg nie będzie współpracował, wspomagając Swą mocą tych, którzy zaprzeczają samej Jego egzystencji i którzy odrzucają Ewangelię odkupienia przez krew Chrystusa. Wierzymy, że ich moc czynienia cudów jest ta sama, co moc spirytyzmu i orientalizmu oraz ta

poprzednia stronanastępna strona