Sztandar Biblijny nr 256 – 2013 – str. 91
dozwala, by przychodziły na Jego dzieci – pragnąc, aby one kroczyły przez wiarę, a nie przez widzenie. Takie wypadki są niezbędne, abyśmy mogli być bardziej współczujący wobec problemów świata.
(4) W pewnych przykładach, tak jak w przypadku Hioba czy człowieka ślepo narodzonego, może się ostatecznie okazać, że kłopoty zostały dozwolone przez Boga, by stały się przewodami do rozwoju charakteru, do wzrostu miłosierdzia i błogosławieństw, jeśli zostaną właściwie przyjęte, jak w powyższych przypadkach.
(5) We wszystkich kłopotach, czy to przychodzących jako kary, czy też jako ćwiczenia w sprawiedliwości i rozwoju dobrego charakteru, dziecko Boże (a obecnie nie zastanawiamy się nad innymi) powinno niezwłocznie zacząć szukać błogosławieństwa, które Bóg z pewnością odłożył dla niego, dopuszczając na przeciwności. To nie powinno powstrzymywać go przed użyciem wszelkich dostępnych środków w celu przyniesienia ulgi, o którą może sumiennie prosić jako o Boskie błogosławieństwo, na tej samej zasadzie, jak my staramy się i spożywamy codzienny chleb, o który się modlimy i jest to nie mniej niż Boskie zaopatrzenie dla nas. Dzieło Boże zamanifestowane w tym niewidomym człowieku było nie tylko cudem dokonanym z jego naturalnym wzrokiem. Ono sięgało dalej, a dla obserwatorów było świadectwem mocy Bożej, działającej w Mesjaszu. W przypadku uzdrowionego człowieka, ono rozciągało się jeszcze dalej, prowadząc do otwarcia jego oczu zrozumienia i powołując go do uczniostwa z Chrystusem. Gdyby on nie urodził się niewidomy, nie przeszedłby przez właśnie takie doświadczenia, jakie przeszedł, to jak moglibyśmy sądzić, że on był w lepszym stanie serca, by przyjąć Mesjasza niż wykształceni faryzeusze, którzy, posiadając naturalny wzrok, byli zupełnie zaślepieni odnośnie Mesjasza, Jego nauk i Jego dzieła, tak że ukrzyżowali Go?
Dzieje się tak w licznych przypadkach z wieloma z nas, którzy stają się Pańskim ludem. Patrząc wstecz, możemy wyraźnie dostrzec, że te rzeczy, które w danym czasie wydawały się nam przeciwnościami, rozczarowaniami, kłopotami, krzywdami, trudnościami, okazały się naprawdę wielkimi błogosławieństwami w tym, że doprowadziły do otwarcia oczu naszego zrozumienia i że rzeczywiście były Boskimi opatrznościami i błogosławieństwami w ukryciu. Ci, którzy uświadamiają sobie Boską opiekę, patrząc wstecz, mogą czcić Boga za drogę, którą dzień po dniu ich prowadzi.
BŁĘDNE WIERZENIA”CHRZEŚCIJAŃSKIEJ WIEDZY”
Wśród różnych fałszywych doktryn obecnego czasu nic nie wydaje się bardziej niespójne z punktu widzenia wiedzy i chrześcijaństwa niż system, który bezwstydnie, arogancko wypaczając prawdę i sumienie, łączy te dwa słowa w swej nazwie. Jesteśmy pewni, że byłoby zabawne, gdybyśmy posłuchali jednego ze zwolenników tej teorii, wyjaśniającego ten werset Pisma Świętego. Ponieważ, pomimo faktu, że cały ich system jest w sprzeczności z Pismem Świętym, oni sprawiają pozory wiary w Pismo Święte i wykorzystują go do popierania swych poglądów – głównie dla nowicjuszy. Możemy być pewni, że oni usiłują przekręcać i żonglować Biblią w pewien sposób i tak bardzo oddalają je od prawdy na dany temat, że przynajmniej są w stanie wprowadzić w zamieszanie wielu ludzi mających bardzo małą wiedzę o Biblii i płytkie zdolności rozumowania, szczególnie tych, którzy nie mają „wyćwiczonych umysłów do rozeznania” tematów biblijnych (Żyd. 5:14).
W ich poglądzie nie ma takiej kwestii jak ślepota, jest to po prostu błędna myśl, mylne przekonanie: ponieważ rodzice niewidomego człowieka nie mogli mieć mylnego przekonania, że ich dziecko urodzi się niewidome ani też sam ten człowiek, zatem przypuszczamy, iż oni powiedzieliby, że on był pod złym wpływem przed narodzeniem. A gdy dalej rozwijamy tę niespójność, to każdy inteligentny człowiek wie, że niemowlę w chwili urodzenia nie ma żadnych myśli, właściwych czy niewłaściwych, na jakikolwiek temat. Błąd tego poglądu można podobnie dowieść w przypadku tych, którzy urodzili się głusi i niemi. Lecz ten argument i rozsądek nie ma dla wyznawców „chrześcijańskiej wiedzy” większej siły niż Pismo Święte. Ich zadufanie razem z ich urojeniami jest tak wielkie, że oni są w pełni przygotowani do przekręcania faktów, rozsądku i Pisma Świętego – a następnie przekręcając wszelką prawdę i logikę, nazywają to „chrześcijańską wiedzą”.
Nie walczymy z nimi odnośnie używania przez nich słowa „wiedza”, bo nawet słabiej wykształceni są w stanie dostrzec, że ich teoria nie jest naukowa; lecz sprzeciwiamy się im w związku ze stosowaniem przez nich słowa „chrześcijański”, ponieważ wielu z nich nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie mają żadnego prawa do używania tego słowa. Uważamy, że w pełni rozwinięty zwolennik „chrześcijańskiej wiedzy” nie może być chrześcijaninem w żadnym biblijnym znaczeniu tego słowa.