Sztandar Biblijny nr 227 – 2009 – str. 3
Jednym z nich są Dzieje Apostolskie 20:35 (ARV), gdzie Apostoł mówi: „Na wszystkie sposoby wskazałem wam … że powinniście wspierać słabych”. Pamiętamy też o słowach Pana Jezusa, który powiedział: „Szczęśliwszą jest rzeczą dawać, niżeli brać”. Powszechną skłonnością naszej upadłej natury jest udzielanie poparcia i lgnięcie do mocnych oraz oczekiwanie, że słabsi będą gromadzić się wokół nas i podtrzymywać nas. Lecz jest to droga samozadowolenia – droga upadłej natury. Jednak metoda prawdziwego ucznia Chrystusa, poświęconego chrześcijanina, powinna być wprost przeciwna. On ma dbać o dobro, o sprawy i dobrobyt innych, szczególnie tych w jego własnej rodzinie oraz o słabszych członków Domu Wiary. Mocniejsi bracia w Chrystusie powinni mieć przyjemność w pomaganiu słabszym i mniej zdolnym i o ile to możliwe, w podnoszeniu wszystkich do stanu dojrzałości w Chrystusie (Rzym. 15:1-3). Dz.Ap. 20:35 były adresowane do starszych w Efezie i są apelem w sprawie potrzebujących chrześcijan.
Naturalnie, powstaje pytanie: „Dlaczego potrzebującym chrześcijanom powinno się udzielać darów?” Istnieje kilka powodów, dla których to powinno być czynione: (1) Ich potrzeby, które często głośno wołają o zaspokojenie; (2) Ci, którzy są w stanie, powinni wprawiać się w dawaniu; (3) Boskie zaproszenie i obietnice; (4) Boskie dary, a szczególnie dar Jego Syna. Są to cztery mocne powody do dawania.
Było to doświadczeniem Apostoła, jak również doświadczeniem wszystkich rozważnych ludzi, że systematyczne udzielanie jest lepsze od sporadycznego; dlatego zachęcał braci do odkładania tego, co mogą ofiarować regularnie, co tydzień (1Kor. 16:2). Nie tylko dlatego, że ogólny rezultat jest większy, lecz ma to bardziej korzystny wpływ na dawcę, ponieważ zachowuje w umyśle cel, służbę, która ma być świadczona tak, jak dla Pana. Dla wielu osób, niemalże jedyną sposobnością służby dla Pańskiej sprawy jest ofiarowanie pieniędzy. Oczywiście, gdy poświęcone dziecko Boże może tak uczynić, to o wiele lepiej jest, gdy ono daje braciom w taki sposób, w jaki czynił to Apostoł Paweł i towarzysze jego podróży – udzielając braciom duchowych darów i błogosławieństw czy to w publicznym głoszeniu, czy też w odwiedzaniu od domu do domu – przedstawiając Prawdę przez podanie literatury, ustnie lub obiema metodami.
Lecz niektórzy znajdują się w takich życiowych okolicznościach z powodu braku talentu, siły czy sposobności – lub będąc powstrzymywani przez ciążące na ich czasie ważne obowiązki rodzinne -że praktycznie ich jedyną szansą służby dla Pana i zademonstrowania swej miłości do Niego, jest ofiarowanie pieniędzy dla Jego sprawy i Jego ludu. Dla takich osób pozbawienie możliwości wykorzystania ich w Boskiej służbie w ten sposób czy to przez brak okazji wymagającej ich pomocy, czy też przez brak instrukcji odnośnie tego rodzaju służby dla Boga, byłoby pozbawieniem ich ważnej sposobności służby i odpowiednio pozbawieniem ich błogosławieństw, które wynikają z każdej służby świadczonej dla Pana.
SZCZODROŚĆ OBJAWIA MIŁOŚĆ
Dostrzegamy zatem, że Apostoł (2Kor. 8) bez skrępowania zalecał Kościołowi łaskę dawania i nawet przekonywał ich, że fakt ich szczodrości, proporcjonalnej do ich możliwości, będzie w dużym stopniu wyznacznikiem ich miłości do Pana oraz do Ewangelii. Lecz tutaj, w odróżnieniu od tego dostrzegamy fakt, że Apostoł nie żądał od nich jałmużny, gdy po raz pierwszy otrzymali Pańską łaskę ani w żadnym stopniu nie powinni odnieść wrażenia, że Ewangelia była im głoszona z wyrachowanych pobudek – dla nieuczciwego zysku. Zgodnie z tym dostrzegamy, że nie wspominając o pieniądzach, Apostoł głosił tym samym Koryntianom przez ponad rok, nie sugerując im nawet zapłaty; i aby nie być ciężarem dla nikogo, pracował własnymi rękoma, robiąc namioty (2Kor. 11:7-9; Dz.Ap. 18:1-3).
Zauważmy także zmianę, jakiej dokonało w wierzących z Koryntu pełne ocenienie Ewangelii. Na początku oni na tyle zaniedbywali swój przywilej, że najwidoczniej nawet nie pomyśleli o dobrowolnej pomocy finansowej dla Apostoła, podczas gdy on im służył, pracując własnymi rękoma i otrzymując pewne wsparcie od wierzących w innych miejscach. Lecz gdy łaska Boża rozpoczęła pełniej działać w ich sercach, oni zaczęli doceniać wartość Prawdy, którą otrzymali i uświadomili sobie, że ona przyniosła im nieocenione błogosławieństwa nadziei, radości, wiary i charakteru. Wtedy oni odczuli gorliwość, ochotę, do uczynienia czegoś pod względem finansowym dla Pańskiej służby, co jest godne pochwały (2Kor. 8:10).
A teraz, gdy Apostoł nie był obecny wśród nich i gdy jego postępowanie dowiodło, że on nie starał się o ich pieniądze, lecz o nich samych, by czynić im dobro, Apostoł nie krępował się, by skierować ich uwagę na wielkie błogosławieństwo, które wynika ze szczodrości dla Pańskiej sprawy, odpowiednio do ich możliwości i miłości. By uświadomić im tę sprawę, on dał im przypowieść,