Sztandar Biblijny nr 224 – 2008 – str. 55

Znam pewnych braci, którzy więcej zamiłowania i gorliwości wkładają w prowadzenie swych ziemskich interesów, niż w swą duchową działalność dla Pana – w uczestniczenie w zebraniach zborowych lub uczestniczenie w konwencjach, kiedy tylko to jest możliwe. Oczywiście, są wyjątkowe sytuacje, kiedy bracia nie mogą przybyć. To jest zrozumiałe, lecz na tyle, na ile możesz czynić te rzeczy, czyń je z sercem pełnym miłości i oddania, tak jak dla Pana. Ponadto, od człowieka nie wymaga się tego, czego nie ma, lecz to, co ma.

PILNOWANIE SERCA

      Powinniśmy pilnować swych serc. Nasz werset „Strzeż serca” ma znaczenie pilnowania go. Trzymaj to, co masz! Możesz łatwo to stracić, jeśli pozwolisz wrogom na wejście do twego serca. Możesz stracić pokorę. Możesz utracić swą miłość i gorliwość, jeśli pozwolisz na wejście samolubstwu lub zamiłowaniu do wygody. Strzeżmy i pilnujmy serca przed tymi wrogami, którzy mogą wtargnąć i usiłować wyprzeć z serca dobre zalety, które już posiadamy.

      Nasz Pan wymienił osiem błogosławieństw i czy w którymś z nich powiedział: „Błogosławieni czystego umysłu”? O, nie! „Błogosławieni czystego serca” (Mat. 5:8). Tu znajduje się klucz. To jest klucz, który otwiera, lecz nie umysł, choć umysł również jest ważny. Jeśli chcesz mieć prawe serce, to dołóż starań, by twój umysł był w harmonii z sercem.

WROGOWIE

      Jakich wrogów mamy? To jest pycha, zwątpienie, nieufność, samolubstwo na wiele sposobów, zamiłowanie do wygody. Pilnie czuwajmy, abyśmy nie doznali znużenia w czynieniu dobra. Ponieważ w Ew. Mat. 10:22 czytamy: „Kto wytrwa”, mówi Pan, „do końca, ten będzie zbawiony”. Musimy mieć cierpliwość, wytrwałość oraz radosne znoszenie i nie ulegać znużeniu wczynieniu dobra.

      „Strzeż serca twego!” Chcemy położyć nacisk na słowo twego. Rozważyliśmy już słowo strzeż, które ma znaczenie pilnowania przed wrogami i dbania o to, by serce nie utraciło już posiadanych dobrych zalet. Teraz zastanówmy się nad słowem twego; strzeż serca twego.

      Niektórzy z nas mają miotły na długich kijach i bardzo łatwo zamiatają schody sąsiada, podczas gdy nasze własne wymagają szczególnej uwagi. Pan Jezus udzielił nam rady: „Wyjmij najpierw belkę z oka twego, a wtedy … wyjmiesz źdźbło z oka brata twego” (Mat. 7:5, KJV). Pan mówi, jak ostrożnie musimy czuwać, by „strzec serca.” Nasz werset nie mówi: „Strzeż serca twego bliźniego.” Nie! My bardzo łatwo martwimy się o tego brata czy tamtą siostrę; o ich duchowe dobro, tracąc z pola widzenia nasze własne potrzeby. „Z całą starannością strzeż serca twego.”

STRZEŻENIE SERCA

      Teraz chcemy zwrócić uwagę na słowo staranność. Co ono znaczy? „Strzeż serca twego ze wszelką pilnością”, jak jest podane na marginesie w wersji KJV. Nie: strzeż twego serca z niewielką pilnością i tylko przez chwilę ani nie: strzeż go z pilnością sięgającą pięćdziesięciu czy dziewięćdziesięciu procent. Strzeż twego serca ze wszelką pilnością, ze wszelką starannością. Ktoś powie: „Od wielu lat jestem na Pańskiej drodze i z gorliwością bojuję, usiłując strzec mego serca; rok temu miałem takie doświadczenie i to doświadczenie, i tak dalej, a oto są zwycięstwa, które Pan dał mi od nieść.” Świetnie! Dobrze! Amen! Cieszymy się z tobą. Lecz nie do tego nasz werset nakłania nas; do spoglądania w przeszłość i dostrzegania, jak strzegliśmy naszego serca w ostatnim roku czy rok wcześniej. On nie pyta nas, czy strzegliśmy swego serca w przeszłości, lecz sprowadza nas prosto do teraźniejszości. Strzeż twego serca; nie rok temu, lecz właśnie teraz, w tym roku. Strzeż go dzisiaj. Teraz, kiedy przychodzi jutro, wtedy strzeż go tego dnia, właśnie dzisiaj masz strzec twego serca. Nie możesz strzec go wczoraj. Nie możesz strzec go jutro. Zatem jak ważne jest stosowanie tego tekstu w czasie teraźniejszym, by strzec swego serca z całą starannością; by czuwać uważnie, wytrwale. Nie ustawajmy w zdeterminowanej dbałości o nasze serce.

      Jak mamy to czynić? Nie zapominajmy o modlitwie. Nie możemy czynić tego o swych własnych siłach. „Nie wojskiem ani siłą stanie się to, ale duchem Moim” (Zach. 4:6), a jeśli brakuje nam ducha Pańskiego, to nigdy nie będziemy strzec swego serca. Dlatego udajmy się do Pana z prośbą o Jego pomoc i starajmy się rozwijać Jego ducha we wszystkich jego wspaniałych łaskach delikatności, cichości, cierpliwości, miłości i wyrozumiałości, a otrzymamy liczne sposobności do ćwiczenia ich.

ZGROMADZAJĄC SIĘ RAZEM

      Uczęszczajmy na zebrania. Jeśli chcemy pilnować swego serca, strzeżmy go ze wszelką starannością. Nie zapominajmy o zgromadzaniu się z innymi, którzy przejawiają tę samą cenną wiarę.

poprzednia stronanastępna strona