Sztandar Biblijny nr 216 – 2007 – str. 21

Zatem, On musiał w ten sposób umrzeć -jako grzesznik, za nasze grzechy, pomimo, że nie był grzesznikiem, by tak jak przez człowieka śmierć przyszła, przez człowieka również nastąpiło zmartwychwstanie umarłych (1Kor. 15:21).

      Rozważając o doświadczeniach naszego drogiego Mistrza, dobrze uczynimy, gdy nie będziemy oceniać niektórych z Pańskiego ludu przybliżających się do końca obecnego życia, na podstawie ich ostatnich słów w odniesieniu do ich przyszłego duchowego stanu. Fałszywe teorie mogą u niektórych budzić fałszywe nadzieje i prowadzić ich do wiary, że oni „przechodzą przez bramy Niebiańskiego Jeruzalem”, gdy w rzeczywistości zbliżają się do przejścia przez bramy do wielkiego więzienia śmierci – grobu i oczekują na tysiącletnie wzbudzenie. Zgodnie z biblijnym opisem ani Pan, ani Jego natchnieni Apostołowie nie wypowiadali przed śmiercią żadnych przesadnych sformułowań. Niemniej jednak, oni mieli trwałą biblijną nadzieję, która dawała im siłę do walki w tym życiu, aż do samego końca. Tak więc oni mieli odwagę, by być wierni Panu i Słowu Jego Świadectwa, na podstawie którego odbiorą przyszłą nagrodę z rąk ich Niebiańskiego Ojca, mając zapewnienie, że znajdą się w Królestwie, gdzie będą mogli służyć Jemu w najlepszy sposób. Przeciwnie, wielu z tych, którzy umierają z przesadnymi wyrażeniami nadziei na wargach, prawdopodobnie są mniej wierni Panu, mniej wierni Jego Słowu i mniej poświęceni w służbie dla Niego. Niech nasza ufność i radość będzie taka, jak Mistrza i Apostołów – nie tak wielce okazywana w emocjach i uczuciach w chwili śmierci, lecz taka, jaką znajdujemy w Boskim Słowie i jego świadectwie. „Mamy pewniejsze słowo proroctwa, którego trzymając się niczym światła w ciemnym miejscu świecącego, dobrze czynimy” (2Piotra 1:19, KJV).

      Mateusz nie podaje słów naszego Pana, kiedy „Jezus zawołał głosem wielkim”, lecz mamy je zapisane u Łukasza i Jana. On powiedział: „Wykonało się! Ojcze! W ręce Twoje polecam ducha Mojego” (Łuk. 23:46; Jana 19:30). Wielu fałszywych nauczycieli mówi nam, że nic się nie wykonało i twierdzi, że żadna ofiara za grzechy nie była potrzebna i nie została złożona; lecz świadectwo Pisma Świętego na ten temat jest oczywiste, że bez ofiary, „bez rozlania krwi, nie ma odpuszczenia grzechów.” Ofiara naszego Pana rozpoczęła się w wieku 30 lat, gdy osiągnął dojrzałość i niezwłocznie przyszedł do Jana nad Jordan, aby być ochrzczonym – w ten sposób zewnętrznie symbolizując Swoje pełne poświęcenie aż do śmierci w pełnieniu Ojcowskiej woli. Rozpoczęta wówczas ofiara była wiernie kontynuowana aż do ostatniej chwili życia. Kiedy nasz Pan zniósł aż do ostatka całą hańbę, cały wstyd i ostatecznie został odcięty od społeczności z Ojcem – nastąpił koniec, co nasz Pan wskazał przez słowa „Wykonało się.” Jego dzieło zostało wówczas zakończone, cena odkupienia była dostarczona; cierpienia skończyły się; Pan zakończył dzieło, które Ojciec powierzył Mu do wykonania, na ile to dotyczy jego przykrych i haniebnych zarysów. Inna część Jego dzieła pozostała i jeszcze jest niewypełniona, mianowicie, dzieło błogosławienia wszystkich rodzin ziemi, udzielając im sprzyjającej łaski i sposobności wiecznego życia, zapewnionej im sprawiedliwie przez Jego ofiarę za grzechy całego świata (Dz. 3:19-21).

JEGO PRAWO DO ŻYCIA ZŁOŻONE U BOGA

      Pan oddał ducha. Jakiego ducha? On nie oddał Swego duchowego ciała, ponieważ wtedy nie miał duchowego ciała, gdyż Jego zmartwychwstanie jeszcze nie nastąpiło. Trzydzieści cztery lata wcześniej On pozostawił duchowe warunki i naturę, aby stać się uczestnikiem natury ludzkiej. Przez Jego matkę, Marię, pierwiastek życia, jaki należał do Niego w Jego przedludzkiej egzystencji z Ojcem, został przeniesiony w ludzkie warunki. Następnie, po pewnym czasie, On miał i korzystał z tego pierwiastka życia jako ożywiającej zasady Swego nowego, ludzkiego ciała, przez 33 i ½ roku, po czym ofiarował je na śmierć na Krzyżu Kalwarii. Ukrzyżowane ciało nie należało już więcej do Niego, ponieważ, jak Apostoł oświadcza, On przyjął postać niewolnika, w celu ucierpienia śmierci, a nie w celu zachowania tej pozycji sługi na całą wieczność. Obietnica Ojca brzmiała, że On będzie uwielbiony z Ojcem i to jeszcze większą chwałą od tej, którą miał u Ojca, zanim został stworzony świat – a teraz On ma duchową, Boską chwałę, a nie ludzkie życie i ludzkie ciało. On najpierw opuścił duchowe warunki, kiedy „stał się ciałem i zamieszkał między nami”,

poprzednia strona – następna strona