Sztandar Biblijny nr 320 – 2024 – str. 51

      „Prowadź mnie”! Być może przywodzi nam to na myśl fragment modlitwy Pańskiej: „I nie dozwól nam ulec pokusie, ale wybaw nas od złego” (Mat. 6:13, BP). W tych słowach prosimy, by Bóg prowadził nas tak, by nie przyszła na nas żadna pokusa zbyt trudna do zniesienia. Być może nigdy wcześniej nie było większej potrzeby takiej prośby niż obecnie. Kiedy przyswajamy sobie coraz więcej „dobrego Słowa Bożego”, okazuje się, że jest ono „słodkie jak miód”; a im więcej go „spożywamy”, tym słodsze się staje. Jednak skutki tego spożywania są zawsze mniej lub bardziej mieszanką goryczy prześladowań ze słodyczą Boskiego Słowa Prawdy. W Piśmie Świętym Bóg zaprosił poświęconych do spożywania tej słodyczy. W Jer. 15:16 (BW) czytamy: „Ilekroć pojawiały się twoje słowa, pochłaniałem je; twoje słowo było mi rozkoszą i radością mojego serca […]”. Tak, mądrość obdarza miłością i korzyściami tych, którzy ją miłują i pilnie jej szukają. Mądrość jest wyrażeniem miłości pochodzącej od Boga Jehowy − jej źródła, a także od naszego Pana Jezusa, który działając w imieniu Boga, prowadzi nas na zielone pastwiska obok spokojnych wód. Ta żarliwa miłość objawia się szczególnie w tych, którzy pragną być prowadzeni do głębszego zrozumienia ich miłującej dobroci. Do dziecka Bożego, które pragnie być prowadzone, Słowo Boże w Mat. 7:7-8 (BW) mówi: „Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą”. A jeśli to nie wystarczy, to w Obj. 3:20 (BW) czytamy: „Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną”. Drogocenne obietnice! O tak, Bóg prowadzi swoje dzieci, rozpoczynając tę drogę z wielu różnych punktów zrozumienia prawdy, a uznanie Jego najwyższej miłości do nas prowadzi do samoponiżenia. „Prowadź mnie w prawdzie swojej i nauczaj mnie. Ty bowiem jesteś Bogiem zbawienia mego, Ciebie tęsknie wyglądam codziennie!” (Ps. 25:5, BW).

      „Pozwól mi wytrwać”. Wielu z nas stało samotnie w niegodziwym świecie pełnym zamieszania. Chodziliśmy w labiryncie śmierci, nie wiedząc, jak znaleźć wyjście ze światowego życia. We właściwym dla Boga czasie zapoznaliśmy się z niektórymi celami religijnymi, a następnie zostaliśmy zaproszeni do studiowania pism i znaleźliśmy pocieszenie wśród ludzi, na których mogliśmy polegać. Tak, lecz po pewnym czasie pouczania w sprawiedliwości, Bóg zachęcił nas, abyśmy byli samodzielni, abyśmy przeszli do pełnego poświęcenia i zaufali Pańskiemu kierownictwu. Następnie zostaliśmy zaproszeni, aby dodać cierpliwość do naszej samokontroli, rozwijając nasz charakter tak, abyśmy mogli zarządzać swoim dobrym postępowaniem pośród przeszkód. Bóg zachęcił nas, abyśmy byli samodzielni, abyśmy mogli ogłosić naszą niezależność od świata i kościelnictwa. Pan Bóg prosił nas, byśmy byli samodzielni, opierając się na własnych przekonaniach. Podczas tego niezbędnego działania otrzymaliśmy konieczną pomoc w przezwyciężeniu naszych starych nawyków. Niemniej jednak, nawet z taką pomocą, być może niezbędne będzie wiele lat nauki i dyscypliny pod okiem Wielkiego Nauczyciela, zanim niektórzy z tych głęboko pogrążonych w bagnie grzechu i samolubstwa, i mających wiele wynikającej z tego podłości usposobienia, staną się nawet umiarkowanie dobrymi i szlachetnymi osobami. Jeśli to życie ma cokolwiek znaczyć, musimy opowiadać się za Chrystusem i prawdą, nawet jeśli jesteśmy sami. Tak, dzięki Bogu, odkrywamy, że nie jesteśmy sami i mamy wielu przyjaciół, których wcześniej nie znaliśmy. Od dawna wiemy, że jeśli człowiek jest wytrwały wystarczająco długo i jego wytrwałość jest silna, dzięki naszemu Panu i Mistrzowi, może osiągnąć sukces.

      „Jestem zmęczony”! Tak, zmęczenie pracą cielesną lub wysiłkiem umysłowym przynosi ludziom znużenie. Jako poświęcone dzieci stajemy się obrońcami Słowa Prawdy. O tak, mamy walczyć tak, aby zwyciężyć, a to przynosi zmęczenie. Apostoł Paweł powiedział: „[…] walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię” (1Kor. 9:26, BT). Pastor Russell opisał swoje zmęczenie w ten sposób: „Jestem zmęczony; moje ciało jest zmęczone; moje kości są zmęczone; sam szpik moich kości jest zmęczony; jestem zmęczony na wskroś”. Werset z Jer. 45:3 przywodzi na nasz umysł tę myśl: Jestem zmęczony odgłosem mego smutku i nie mam odpoczynku. Tomasz Cranmer, mając zmęczony umysł i wolę przez swoje cierpienie, został nakłoniony do podpisania łagodnego wycofania się ze swoich poglądów i zrozumiał, że w ten sposób zostanie uwolniony. Nie takie były jednak intencje papistów, którzy przez cały czas zamierzali go spalić, nawet jeśli publicznie się nawróci. Jego odwaga odżyła i Cranmer, głęboko skruszony, wyraził wielki żal za swoje tchórzostwo i powiedział, że jego prawa ręka, która podpisała publiczne wycofanie się z wcześniejszych poglądów, powinna jako pierwsza zostać włożona w płomienie, jako dowód jego złego postępowania.

      Był też czas, kiedy naszemu Panu było gorąco i zmęczony usiadł przy studni Jakuba (Jana 4:6). Samarytanka przyszła zaczerpnąć wody, a On poprosił, by dała mu się napić. Kobieta dała Mu pić, a w zamian nasz Pan dał jej to, co miał najlepszego, mówiąc jej o wodzie żywej. Cóż za wspaniała lekcja dla nas! Oto Jezus, Syn Boży, który był wielkim Logosem i przyszedł na świat, aby dać siebie jako ofiarę okupu, poświęca się dla jednej kobiety, choć jest mu gorąco i jest zmęczony. Cóż za potężny przykład czynienia dobra wszystkim ludziom, gdy mamy ku temu sposobność! Jeśli jesteśmy wierni w czynieniu

poprzednia stronanastępna strona