Sztandar Biblijny nr 318 – 2024 – str. 28

że nie stracili swego człowieczeństwa, religii i patriotyzmu.

      Zacheusz był jednym z głównych celników, był wybitny i bogaty. Jednak jego serce było niespokojne. Chociaż znalazł lukratywne zajęcie, nie był zadowolony. Nie dlatego, że uznawał, iż wszystkie jego bogactwa były zdobyte nieuczciwie, lecz uświadamiał sobie, że niektóre z nich nie były uzyskane uczciwie i rzetelnie. Prawdopodobnie, byłoby to prawdą w odniesieniu do większości bogatych ludzi. Gdy Zacheusz usłyszał o Królestwie Bożym i o Proroku z Nazaretu oraz Jego cudach, jego serce zatęskniło do społeczności z Bogiem – pragnął przynajmniej zobaczyć tego Proroka. Ponieważ tłum był duży, on będąc niskiego wzrostu, miał niewielką szansę, by tego dokonać. Wybiegł więc przed tłum, wspiął się na drzewo sykomory i siedząc na jednej z jego gałęzi znajdującej się nad drogą, miał dobry widok na Jezusa, gdy On przechodził obok (Łuk. 19:1-4).

      Tak jak było z Zacheuszem, tak też jest obecnie − niektórzy mają tęskne pragnienie sprawiedliwości, harmonii z Bogiem i społeczności z Panem Jezusem oraz z nadzieją na życie wieczne w Królestwie. Jak dużo zależy od sposobu, w jaki traktują tę myśl! Mogą odwrócić się i powiedzieć: Nie ma sensu myśleć o pojednaniu z Ojcem oraz życiu w harmonii z Nim; nie ma sensu budować nowego rozdziału. Mój biznes opiera się na niegodziwych fundamentach; zdobyłem reputację nieuczciwego człowieka, z której nigdy nie mógłbym się otrząsnąć. Nowe życie, o którym głosi ten wielki Nauczyciel Jezus, jest niewątpliwie wspaniałe dla tych, którzy są w stanie je przyjąć, lecz ja nie jestem jednym z nich. Gdyby Zacheusz posłuchał takich sugestii i podszeptów, być może poszedłby w innym kierunku, zamiast pragnąć lepiej widzieć Pana.

      Jest to optymistyczny znak, gdy znajdziemy kogoś, kto pragnie jaśniejszego poglądu na temat Pana, Jego Słowa i Jego planu. Powinniśmy zachęcać wszystkie takie osoby, by podążały naprzód, wspięły się na drzewo sykomory i otrzymały dobry pogląd na sprawy. Na początek tak, jak do Zacheusza, Pan może przemówić do nich słowami pocieszenia i zachęty. Niech takie osoby pamiętają, że jeśli mają uczciwe serca i szczere zamiary, niektóre z ich zwykłych wad, dzięki opatrzności Pana mogą działać jako błogosławieństwo dla nich, tak jak niewielki wzrost Zacheusza zwrócił na niego szczególną uwagę Pana. Jednak ze strony Zacheusza była potrzebna gorliwość, jak również okazanie zainteresowania i wiary.

ZBAWIENIE PRZYSZŁO DO TWEGO DOMU

      Możemy sobie wyobrazić Zacheusza leżącego na gałęzi sykomory, spoglądającego w dół na Pana, studiującego rysy Jego twarzy, zastanawiającego się, czy On jest prawdziwym Chrystusem czy nie. Możemy wyobrazić sobie, że odczuwał rozpacz w sercu, gdy uświadomił sobie własną niedoskonałość i nieczystość w porównaniu z charakterem Mistrza jaśniejącym z rysów Jego twarzy, które uwidaczniały Jego czystość, łagodność, cichość, cierpliwość i miłość. Jak bardzo musiał być zdziwiony, kiedy Mistrz zatrzymał się i spojrzał prosto w jego oczy oraz zwracając się do niego po imieniu, powiedział: „[…] Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu” (Łuk. 19:5, BT). Mamy tutaj dowody tego, że Pan wiedział, co jest w człowieku, że On czyta serce i nie myli się. Zacheusz rzeczywiście był szczęśliwy, że mógł przyjąć Pana w swoim domu i pośpieszył, by zejść na dół i zabrać Go do domu. Niewątpliwie w pobliżu byli inni, nie tylko bardziej szanowani wśród ludzi, lecz z jeszcze wspanialszym i szlachetniejszym charakterem niż Zacheusz, lecz on miał stęsknione, głodne i spragnione sprawiedliwości serce.

      Jakie wspaniałe możliwości dawała wizyta Mistrza w jego domu! Jaki zaszczyt, jaka okazja do posłuchania drogocennych słów, wskazówek, prowadzenia i zachęty! Nie wszystkie rozmowy przy stole zostały zapisane, lecz powiedziano

poprzednia stronanastępna strona