Sztandar Biblijny nr 277 – 2017 – str. 42

w mówieniu i niech twoje serce nie wypowiada spiesznie słowa przed Bogiem, bo Bóg jest w nie­bie, a ty na ziemi. Dlatego niech twoich słów będzie niewiele” (Kazn. 5:1, BW). I pamiętajmy, że „[…] wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę” (Żyd. 4:13, BW). Niech nasze słowa będą rozsądne i mą­dre, ponieważ wyrażamy je przed Bogiem, a nie lekkomyślne, pochopne i nierozważne. W harmonii z oświadczeniem naszego Pana o odpowiedzialno­ści ponoszonej za nasze słowa jest także napisane: „Kto strzeże swoich ust, zachowuje życie, kto zaś nie powściąga swoich warg, gotuje sobie zgubę” (Przyp. 13:3, BW).

      Dla nas jako niedoskonałych istot niemożliwe jest, abyśmy zawsze mogli być doskonali w słowie i czynach. Pomimo naszych najlepszych usiłowań, będziemy czasami błądzić zarówno w słowie jak i czynie, jednak doskonałe opanowanie naszych słów i dróg jest kwestią, do której powinno się dą­żyć przez czujne i wierne wysiłki. Niemniej jednak z każdego bezsensownego słowa musimy zdać ra­chunek w naszym dniu sądu. Jeśli w codziennej ana­lizie naszych dróg, która jest obowiązkiem każdego chrześcijanina, odkrywamy, że w jakimś szczególe nasze słowa były uwłaczające wobec Pana, to po­winniśmy pamiętać, że „[…] jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, któ­ry jest sprawiedliwy” (1Jana 2:1, BW). W imieniu naszego Orędownika możemy przybliżyć się do tronu łaski, wyjaśniając naszemu Niebiańskiemu Ojcu, że zdajemy sobie sprawę z naszego błędu, wy­rażając nasz głęboki żal z powodu niepowodzenia w uczczeniu Jego imienia i Jego sprawy przez świę­te postępowanie i rozmowy oraz pokornie prosząc, aby ten grzech nie ciążył na nas, lecz aby mógł być wykreślony przez Jego łaskawe dostarczenie nam oczyszczenia przez Chrystusa, pokornie przyznając, że w Jego drogocennej krwi jest cała nasza nadzieja i ufność. Jak. 3:2, BW mówi: „Dopuszczamy się bowiem wszyscy wielu uchybień; jeśli kto w mowie nie uchybia, ten jest mężem doskonałym, który i całe ciało może utrzymać na wodzy [panować nad nim – Diaglott]”. Lecz taki człowiek nie istnieje. Wszyscy potrzebujemy i nieustannie musimy błagać o zasługę naszego Odkupiciela i Orędownika, gdy codziennie staramy się podbijać każdą myśl w poddaństwo pod wolę Chrystusa i zupełnej świętości w bojaźni (czci) dla Pana.

„OCZYSZCZAJMY SAMYCH SIEBIE”

      Słowa naszego wersetu „oczyszczajmy samych siebie” odnoszą się do pozbywania się Adamowego potępienia. Takie oczyszczenie z pierwotnego grzechu nie jest możliwe z naszej strony. Nie możemy go osiągnąć, jeśli nie otrzymamy tego oczyszczenia jako wolnego daru od Boga. Zatem w jakim sensie mamy się oczyszczać? Odpowiadamy, że będąc najpierw poczytalnie oczyszczeni przez Pana z Adamowego przekleństwa i przeniesieni pod wpływ Jego Świętego Ducha i oświecające zrozumienie Jego Słowa, jesteśmy następnie zapraszani do okazania naszej gorliwości dla sprawiedliwości oraz we współpracy z Panem w tym dziele.

      Chociaż całe potępienie Adamowe jest traktowane jako usunięte z nas, to wciąż mamy sposobność okazania Bogu naszego ducha, naszych intencji, przez zmaganie się z grzechem w naszym umyśle i naszym ciele. Motywacja do tego oczyszczenia zewnętrznego i wewnętrznego pochodzi od Boga, lecz samo oczyszczenie jest czymś, co mamy wykonać sami – „oczyszczajmy samych siebie”. Oczyszczanie jest uciążliwym dziełem, ponieważ na początku nie dostrzegamy, jak bardzo byliśmy splamieni, jak bardzo samolubne są wszystkie sugestie naturalnego umysłu. Nawet nie uznawaliśmy samolubstwa za grzech.

      W miarę jak oczy naszego zrozumienia otwierały się coraz szerzej, otrzymywaliśmy właściwe poglądy dotyczące naszego Pana i Jego sprawiedliwości, naszego niedoskonałego stanu, potrzeby przykrycia Jego szatą itd. Od tego czasu, dzień po dniu dążąc do porzucenia grzechu, błędu, samolubstwa i światowości – każdego elementu bezbożności – stajemy się coraz boleśniej świadomi, jak głębokie były skazy, o których być może na początku myśleliśmy, że są jedynie powierzchowne.

      Wielu z ludu Bożego, po latach pracy w dążeniu do oczyszczenia samych siebie z nieczystości ciała i ducha, dostrzega więcej swych skaz niż widzieli je na początku, nawet jeśli pozbyli się wielu z tych nieczystości – samolubstwa itd. To uczyniłoby dzieło oczyszczania bardzo zniechęcającym, gdyby nie było

poprzednia stronanastępna strona