Sztandar Biblijny nr 272 – 2016 – str. 59
odchodząc od prawdziwej wiary w Boskie Słowo i goniąc za różnymi oszustwami upadłych aniołów, takimi jak te wspomniane powyżej. Liczne zgromadzenia w nominalnych kościołach przeprowadzają „badania naukowe” w dziedzinie zjawisk parapsychologicznych, angażują się w praktyki okultystyczne i komunikują się z demonami, którzy przedstawiają się im jako zmarli ludzie, którzy nadal żyją – promując pierwotne kłamstwo Szatana: „I rzekł wąż do niewiasty: Żadnym sposobem śmiercią nie pomrzecie” (1Moj. 3:4). Porównujemy te słowa z wypowiedzią Jezusa: „Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem” (Jana 6:63, BW).
Chrześcijanin, który polega na własnej mądrości, rzeczywiście znajduje się w bardzo niebezpiecznym położeniu i jest bardzo prawdopodobne, że Pan uzna za konieczne, by udzielić mu karania w celu naprawy. My nieustannie musimy przejawiać wiarę w Boga i Jego miłujący oraz wszechmądry nadzór i kierownictwo we wszystkich naszych sprawach, ponieważ „[o]d Pana bywają sprawowane drogi człowieka dobrego, a droga jego, podoba mu się” (Psalm 37:23). Chrześcijanin nigdy nie powinien patrzeć na jakieś doświadczenie jako szczęśliwe czy nieszczęśliwe, lecz powinien pamiętać, że jeśli żyje blisko Pana, wszystkie związane z nim sprawy, są zarządzane i kierowane przez Niego. W bezgranicznej wierze, powinien być w stanie powiedzieć: „Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie” (Psalm 23:1, BW); „[…] boć sam powiedział: Nie zaniecham cię, ani cię opuszczę” (Żyd. 13:5). Dlatego, „[…] we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu”; „Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie” (Fil. 4:6, BW; 1Piotra 5:7, BW).
Zatem, czy my zbliżamy się do upragnionej przystani z Psalm 107:30, „[…] a tak przywodzi ich do portu pożądanego”? Tak, ta sztormami naszpikowana podróż od Pięćdziesiątnicy aż do obecnych czasów, jest trudną podróżą i ostatecznie doprowadzi nas do dziedzictwa i przywilejów w Boskim Królestwie. Z pewnością jest to pożądana przystań dla wszystkich tych, którzy otrzymali Świętego Ducha, którzy zostali wyuczeni przez Boga i którzy przynajmniej trochę dowiedzieli się o rzeczach, których „[…] oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują” (1Kor. 2:9, BW). Rozważmy tę myśl: Możemy być zadowoleni niezależnie od tego, jaki los nas spotka, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy pod przewodnictwem i prowadzeniem naszego Pana i ponieważ wiemy, że wszystkie rzeczy współdziałają dla dobra tych, którzy miłują Boga, dla tych powołanych zgodnie z Jego celem.
Możemy być zadowoleni wśród wszystkich cierpień, prób i trudności życia – lecz nie jesteśmy usatysfakcjonowani. Jesteśmy zadowoleni, ponieważ nasz Pan zapewnia nas, że obecne lekcje, doświadczenia i karania są niezbędne, by dostosować i przygotować nas do Królestwa. Lecz usatysfakcjonowani będziemy dopiero wtedy, gdy otrzymamy wieczne urzeczywistnienie tego, co teraz mamy jedynie obiecane lub na co mamy nadzieję. Jakaż nadzieja jest naszym udziałem, jakaż chwalebna nadzieja! Nic dziwnego, że Apostoł odnosił się do niej, jako „błogosławionej nadziei” i łączył ją z chwalebnym pojawieniem się naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa w Jego drugim adwencie (Tyt. 2:13).
Gdy studiujemy Słowo naszego Ojca i dochodzimy do zrozumienia głębokich rzeczy Boskiego planu, to nasza nadzieja jest wieczna. Czy my uważamy tę nadzieję za błogosławioną? Tę nadzieję miał w umyśle nasz drogi Odkupiciel, kiedy powiedział:
„A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli” (Jana 14:3, BW). Apostoł ponownie odnosi się do naszej „błogosławionej nadziei” mówiąc, że to jest kotwica naszej duszy, pewna i niezawodna, ponieważ wierzymy w Jezusa. Wiara jest sznurem, przez który ta wspaniała obietnica lub nadzieja, którą Pan nam dał, utrzymuje nas mocno i bezpiecznie, niewzruszonych wśród burz i utrapień życia. Zaśpiewajmy wszyscy: bezpiecznie jest być w ramionach Jezusa!
Czy twoja kotwica utrzyma cię wśród burz życia,
Gdy chmury rozwijają swoje wichry walki?
Gdy podnoszą się silne prądy, a liny napinają się,
Czy twoja kotwica dryfuje, czy pozostanie niezachwiana?
Jest bezpiecznie zacumowana, oprze się sztormowi,
Bo zabezpiecza ją dłoń Zbawiciela;
A sznury przechodzące z Jego serca do twojego,
Oprą się podmuchowi przez Boską moc.
BS 2016,55-59