Sztandar Biblijny nr 271 – 2016 – str. 40

LEKARSTWO NA STRACH

 „Nie ma bojaźni w miłości; doskonała miłość wypędza bojaźń, gdyż bojaźń sprawia udrękę. Kto się boi, nie posiada jeszcze doskonałej miłości” – 1Jana 4:18 (tłum. Kowalskiego).

      Strach jest wielkim nieszczęściem! Jest ściśle związany ze wszystkimi smutkami życia, mocno połączony ze wszystkimi przestępstwami świata. Jednym z błogosławieństw prawdziwego chrześcijaństwa jest uwolnienie od strachu, jakie ono daje. Jednak prawdziwy chrystianizm, prawdziwa chrześcijańska wiara i obecne ich nagrody nie są bardzo powszechne nawet w chrześcijaństwie. Niewielu zna znaczenie słów Mistrza: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie”. Niewielu docenia zapewnienie: „Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie” (Mat. 11:28, BW; Jana 8:36, BW).

      Podstawą strachu jest grzech. Możemy być pewni, że aniołowie w niebie w ogóle nie znają strachu. Gdy Adam okazał się nieposłuszny Boskiemu nakazowi w Edenie, wystraszył się swego Stwórcy i ukrył się przed Nim. Podobnie strach dotyka wszystkich z potomstwa Adama, ze względu na powszechną świadomość, że „wszyscy zgrzeszyli”. Bóg i Jego sprawiedliwość są symbolicznym światłem, a grzesznik i jego grzechy są symboliczną ciemnością. Pomiędzy nimi nie ma kompromisu – ciemność nienawidzi (sprzeciwia się) światła. Światło rozprasza ciemność. Miłość i cześć idą ze sobą w parze, lecz pomiędzy miłością i strachem istnieje rozdźwięk. Nie możemy miłować tego, czego się boimy. Nie boimy się tego, co miłujemy. „W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń […]” (1Jana 4:18, BW).

      Nadzieja, duma i ambicja dodają otuchy biznesmenowi i pracownikowi, królowi i wieśniakowi, pani domu i służącej, przywódcom społecznego porządku i cierpliwej matce. Niemniej jednak oni wszyscy mają ze sobą balast strachu, który w życiowym stresie powoduje zmartwienie. Zmartwienie wywołuje niestrawność. Niestrawność powoduje bezsenność i nerwowość, która prowadzi do wszelkiego rodzaju chorób i nieszczęścia. Dlatego w takim stopniu, w jakim usuwamy strach, pobudzamy i wspieramy zdrowie. Wszyscy lekarze uznają fakt, że strach jest ściśle związany z chorobą. Zatem mądry lekarz zawsze doradza chorym pogodne otoczenie, radosne rozmowy, zmianę sposobu myślenia, unikanie trapiących myśli i ten odpoczynek może być częścią procesu leczenia. Choć jest to bardzo trudne, nie powinniśmy dozwolić, aby smutek rzeźbił głębokie bruzdy na naszym czole.

      Można zadać pytanie: Dlaczego lekarstwo Mistrza tak rzadko jest obecnie brane pod uwagę? Dlaczego tak niewielu zwraca się do Chrystusa, Wielkiego Lekarza, po odpoczynek, pokój, zadowolenie i radość, które On obiecał Swym naśladowcom ponad 19 stuleci temu? Czy Jego Słowa okazują się nieprawdziwe? Czy Jego wyznaniowi naśladowcy nie są bardziej zaniepokojeni, zmartwieni, przeciążeni, chorzy, smutni i wystraszeni, niż ci, którzy są poza chrześcijaństwem? Jeśli tak, jakie jest wyjaśnienie tego? Konieczne jest, abyśmy wyciągnęli wniosek. Musimy przyznać, że wielu wyznaniowych chrześcijan jest o wiele bardziej nieszczęśliwych, o wiele bardziej wystraszonych, nerwowych, pobudliwych i chorowitych, niż osoby poza chrześcijaństwem. Po części wynika to z faktu, że nominalne chrześcijaństwo nie pozwala, by prawda na czasie sprawowała w nich swoją służbę!

      Od czasu ostatnich reformatorów protestanci uczynili niewielki postęp, ponieważ zamiast postępować w świetle, oni zatrzymali się wokół swych ulubionych wodzów, skłonni dostrzegać tylko to, co oni dostrzegali i nic ponadto. Oni ustanowili granice swego postępu po drodze prawdy, otaczając małą ilość posiadanej wcześniej prawdy wielką ilością błędów przeniesionych z czasów pierwotnego kościoła. Większość chrześcijan odczuwa przesądną cześć dla kred sformułowanych wiele lat temu, twierdząc, że niczego więcej nie można dowiedzieć się obecnie o Boskim Planie, niż to, co poznali reformatorzy. „Ale ścieżka sprawiedliwych jako światłość jasna, która im dalej tem bardziej świeci, aż do dnia doskonałego” (Przyp. 4:18). Ten błąd okazał się kosztowny, ponieważ oprócz faktu, że pewne wielkie zasady prawdy zostały w późniejszym czasie odzyskane z niedorzeczności błędu, istnieją pewne zarysy prawdy, które ciągle stają się na czasie i ci chrześcijanie są ich pozbawieni z powodu ograniczeń swych kred.

      Dla zilustrowania tego rozważania: za dni Noego była prawda, że miał przyjść potop i ona wymagała wiary ze strony wszystkich, którzy wtedy chodzili

poprzednia stronanastępna strona