Sztandar Biblijny nr 251 – 2013 – str. 8

CO UJRZAŁ NIEWIDOMY BARTYMEUSZ

(MARKA 10:46-52)

„Wtedy się otworzą oczy ślepych, a uszy głuchych otworzone będą. Wtedy podskoczy chromy jak jeleń, a niemych język śpiewać będzie” (Izajasza 35:5, 6).

      Był okres Paschy i wiele osób podróżowało w tym samym kierunku co Jezus, do Jeruzalemu. Był tam Bartymeusz, niewidomy żebrak, który siedział na skraju drogi, mając nadzieję na jałmużnę od podróżujących tędy. Gdy przechodził Jezus, powstało niezwykłe zamieszanie i Bartymeusz zapytał o jego przyczynę. Odpowiedziano mu, że właśnie przechodził Jezus z Nazaretu.

      Bartymeusz słyszał, że Jezus był domniemanym Mesjaszem, który zgodnie z Pismem Świętym, miał ostatecznie błogosławić cały świat i usunąć grzech, smutek i ból. Słyszał już, że Jezus dokonywał uleczeń, uzdrawiając chorych, wypędzając demony i otwierając oczy ślepych. Och, pomyślał: Dlaczego ktoś nie powiedział mi, kiedy On przechodził! Uleczył innych, dlaczego ja nie mógłbym być jednym z uprzywilejowanych?

      Zapłonęła w nim wiara i nadzieja; zawołał: „Jezusie, synu Dawida, zmiłuj się nade mną!”. Bądź cicho! Nie rób hałasu! Nie przeszkadzaj Wielkiemu Nauczycielowi; On rozmawia z innymi, powiedział ktoś ze stojących w pobliżu. Lecz Bartymeusz poczuł, że teraz jest jego czas, że teraz albo nigdy; wzniósł swój głos ponad wrzawę tłumu i wołał głośniej niż przedtem: „Jezusie, synu Dawida, zmiłuj się nade mną!”.

      Jezus usłyszał głos i zawsze gotowy do okazania łaski tym, którzy wzywają miłosierdzia, zaprosił niewidomego człowieka, by podszedł do Niego. Był w tym przejaw jego wiary. Ta lekcja była jeszcze ważniejsza dla tłumu. Wspomagany przez innych, Bartymeusz ostatecznie znalazł się w obecności Jezusa; Mistrz zapytał: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. Odpowiedź nadeszła szybko: „Mistrzu! abym przejrzał!”. Jezus powiedział mu: „Idź, wiara twoja ciebie uzdrowiła”. I natychmiast odzyskał wzrok, i stał się jednym z uczestników marszu, chwaląc Boską moc i uznając Jezusa jako Mesjasza.

„JEZUSIE, SYNU DAWIDA”

      Słowa niewidomego człowieka, „Jezusie, synu Dawida”, miały szczególne znaczenie dla niego i Żydów za jego dni, które zostało utracone dla rzeszy ludzi w dzisiejszych czasach. Żydzi wiedzieli, że Jezus, jako wielki Najwyższy Kapłan, był przedstawiony przez Aarona; a jako wielki Prawodawca, przedstawiony lub symbolizowany przez Mojżesza; jako wielki Król, wyobrażony przez Salomona, mądrego, bogatego, wpływowego syna Dawida, jego następcy w Królestwie. Połączenie tych wszystkich proroczych wątków jest obrazowo przedstawione w Melchizedeku, który był kapłanem na tronie; można powiedzieć, że on był kapłanem Boga w tym samym czasie, gdy był księciem i władcą – miał podwójny urząd.

      Święty Paweł zwraca naszą uwagę na fakt, że Jezus ostatecznie nie będzie kapłanem według porządku Aarona – który jedynie był ofiarującym kapłanem, nie sprawując żadnej władzy; lecz On ma być Kapłanem według porządku Melchizedeka. Święty Paweł cytuje Boskie oświadczenie na ten temat z Psalmów Dawida: „Przysiągł Pan, a nie będzie tego żałował, mówiąc: Tyś jest kapłanem na wieki według porządku Melchizedekowego” (Ps. 110:4). Apostoł Paweł kładzie ważne argumenty u podstawy swego proroczego stwierdzenia. Wskazuje na Boski zamiar wobec Jezusa i Mesjańskiego Królestwa oraz ich charakter.

      Cuda dokonywane przez Jezusa podczas Jego pierwszego przyjścia były jedynie zapowiedziami większych cudów i dzieł, których On dokona w czasie Swego drugiego przyjścia. W harmonii z tą myślą jest werset z proroctwa Izajasza odnoszący się do Mesjańskiego Królestwa. Jest on zgodny z ogólnym kierunkiem apostolskiej nauki, że wszystkie cuda dokonywane przez Jezusa były cieniami lub ilustracjami większego dzieła, które ma być spełnione przez ustanowienie we właściwym czasie Jego Tysiącletniego Królestwa. Czytamy: „Te rzeczy czynił Jezus, aby objawić Jego chwałę”; czyli Królestwo chwały i mocy ukazane z wyprzedzeniem.

      Ani przez chwilę nie powinniśmy myśleć, że Jezus i Jego uczniowie usiłowali uleczyć wszystkich chorych w Palestynie. Wprost przeciwnie, choć wielu zostało uleczonych – byli wyjątkami wśród mnóstwa chorych – tymi, którzy okazali szczególną wiarę. Możemy być pewni, że Bartymeusz w przedstawionym przykładzie był tylko jednym z wielu

poprzednia stronanastępna strona