Sztandar Biblijny nr 241 – 2011 – str. 42
WIELKA PRABABKA KRÓLA DAWIDA
„Lud twój lud mój, a Bóg twój Bóg mój”. Księga Rut 1:16
Mówi się, że gdy Benjamin Franklin pełnił funkcję amerykańskiego ministra w Paryżu, spędził pewien wieczór z ludźmi z literackich kręgów Paryża, w czasie którego poproszono go, by opowiedział o czymś dla rozerwania towarzystwa. Wyjmując z kieszeni przygotowany na tę okazję rękopis, powiedział: „Czytając bardzo starą książkę, natrafiłem na bardzo piękny fragment, który jak sądzę, dla wielu z państwa okaże się równie interesujący co dla mnie. Przepisałem go, i jeśli państwo pozwolą, przeczytam go”. Była to historia z naszej lekcji – tak, cała historia z Księgi Ruty. Opowieść mówi, że słuchacze byli oczarowani i pragnęli się dowiedzieć, gdzie w starożytnej historii można znaleźć tak idealistyczną i piękną opowieść. Byli bardziej niż zdziwieni, gdy Benjamin Franklin powiedział im, że przepisał ją z Biblii. Francja w owym czasie, w swych oficjalnych i literackich kołach, była bowiem agnostyczna, jeśli nie ateistyczna.
Historia z Księgi Ruty daje nam pewne spojrzenie na sprawy Izraelitów, ukazując nam, że wojnom i niewolom, które w naturalny sposób najbardziej zwracają naszą uwagę w historii każdego narodu, towarzyszył głęboki duch religijności. Początek miał miejsce w Betlejem, w „mieście Dawida”, gdzie wiele wieków później narodził się Jezus, „Syn Dawida i Pan Dawida”. Uczucia religijne tej rodziny są widoczne w znaczeniu ich imion. Elimelech – imię męża – znaczy „Mój Bóg jest Królem”. Imię jego żony – Noemi – ma znaczyć „Upodobanie Jehowy”. Oni mieli dwóch synów, Mahalona (chorowity) i Cheljona (słabowity).
Byli zniechęceni z powodu najazdów wrogów i częstej utraty owoców swojej pracy, a ostatecznie z powodu wielkiej suszy, która niemalże spowodowała głód, przeszli przez Jordan do ziemi Moabu i mieszkali tam przez dziesięć lat. Tam dwaj synowie ożenili się. Obaj zmarli, pozostawiając wdowy; zmarł także Elimelech, mąż Noemi. Najwyraźniej, opuszczenie Ziemi Obietnicy, Ziemi Przymierza, by żyć wśród ludzi, którzy byli bałwochwalcami i którzy w żaden sposób nie znajdowali się w przymierzu pokrewieństwa z Bogiem, nie podziałało na korzyść rodziny, ponieważ gdy Noemi zdecydowała się powrócić do ojczystej ziemi, nie miała praktycznie nic. Warto nauczyć się z tej lekcji, że poświęcanie naszych religijnych interesów dla spraw doczesnych, nigdy nie wychodzi na dobre. Mottem dla wszystkich chrześcijan powinno być: „Najpierw Bóg”. Nie wystarczy powiedzieć, że być może rodzina Elimelecha przeprowadziła się do Moabu, by tam prowadzić jakąś pracę misyjną; bo chociaż Moabici byli potomkami Lota, zatem byli spokrewnieni z Izraelitami i do pewnego stopnia mówili tym samym językiem, to jednak Boskie przymierze było zawarte tylko z potomkami Abrahama, a wszyscy inni byli obcymi, cudzoziemcami dla społeczności Izraela, jak wszyscy inni poganie. Nie byłoby też właściwe, gdyby oni próbowali nawracać Moabitów, ponieważ Bóg nie powołał Moabitów, lecz jedynie Izraelitów, tak jak czytamy: „Tylko was samych poznałem ze wszystkich rodzajów ziemi” (Amosa 3:2).
Wielu chrześcijan popełnia jednak ten sam błąd, jaki popełniła ta rodzina. Jeśli są prawdziwymi chrześcijanami, przede wszystkim powinni być bardziej odpowiedzialni, ponieważ chrześcijanin jest bardziej spokrewniony z Bogiem i powinien mieć jaśniejszą wiedzę o Jego woli oraz więcej „ducha zdrowego rozsądku”. Nie było mądrą rzeczą zabieranie dwóch chłopców do pogańskiego kraju, gdzie mogli ulec skażeniu, zamiast tego, powinno się ich otoczyć jak najlepszym wpływem, by zachowali