Sztandar Biblijny nr 237 – 2010 – str. 75

Z BRZUCHA PIEKŁA WOŁAŁEM

” W utrapieniu moim wołałem do Pana, a usłyszał mię: z brzucha piekła wołałem, a wysłuchał głosu mego” (Jonasza 2:3, KJV).

Ze światowej podróży Pastora Russella w 1910 roku

      Siedemnastego kwietnia znajdowaliśmy się na Morzu Śródziemnym niedaleko miejsca, gdzie biedny Jonasz przeżywał swe smutne doświadczenie, usiłując uciec przed wypełnieniem Boskiego polecenia do mieszkańców Niniwy. Znajdujemy się niedaleko Jaffy, portu, z którego on żeglował, a który wówczas zwany był Joppą. Niektórzy, z zamiarem zadania kłamu Biblii, na ile to możliwe, usiłują rzucić światło na doświadczenia Jonasza, twierdząc, że nie było na świecie ryby o takiej pojemności, że mogłaby połknąć całego człowieka. Jednak powinniśmy pamiętać, że Biblia nie mówi, iż to zwykły wieloryb połknął Jonasza, lecz oświadcza, że Bóg „przygotował” wielką rybę na tę okazję. To nie wszystko, ponieważ mamy własne świadectwo naszego Pana o prawdziwości tej kwestii i ktokolwiek zaprzecza Jego prawdomówności czy też inteligencji, tym samym odrzuca także Jego Mesjaństwo, wyrzekając się Go jako Zbawiciela, ponieważ ani fałszerz, ani naciągacz nie może być uznany za wielkiego Odkupiciela i Zbawiciela, Jedynego posłanego przez Boga, Mesjasza.

      Ponadto nasz Pan informuje nas, że epizod z Jonaszem był w istocie rzeczy ilustracją – typem, szczególnie zamierzonym przez Boga, jako zapowiedź faktu, że Sam Jezus miał być umarły przez części trzech dni oraz powstać z umarłych trzeciego dnia, tak jak Jonasz był żywo pogrzebany przez części trzech dni i trzeciego dnia oddany przez wielką rybę na suchy ląd. Nie ma nic trudnego w tym opisie dla tego, kto ma właściwą wiarę w Boga. Dla tych, którzy nie mają wiary, nic co wiąże się z Boskim objawieniem nie jest rozsądne, godne pochwały ani satysfakcjonujące. Zachowujmy naszą postawę wraz z tymi, którzy mocno trwają i stanowczo przedstawiają Słowo Żywota innym.

BRZUCH PIEKŁA

      Lecz co „brzuch piekła” i „biedna dusza wołająca z niego” ma wspólnego z historią Jonasza i jak ta historia wiąże się z naszą obecną podróżą po głębinach Morza Śródziemnego? Jonasz był człowiekiem, który był w brzuchu piekła i którego wołanie stamtąd do Pana stanowi nasz werset. Gdy byłem chłopcem, słyszałem ten werset z ambony i moja wyobraźnia przywołała obraz jak mogło wyglądać piekło, a szczególnie głębokość piekła lub jak przypuszczałem, środkowa jego część. Miałem możliwość wglądnięcia do wielkiego pieca przez specjalny otwór. Tam zauważyłem, że środek ognia był biały od gorąca. Próbowałem wyobrazić sobie ludzi w takim stanie, w samym środku lub w brzuchu piekła. Nie mogłem sobie wyobrazić, jak w takich warunkach mogli przetrwać jeden moment, nie mówiąc nawet o całej wieczności. Szukałem teologicznych wyjaśnień na ten temat i dowiedziałem się, że niektórzy teolodzy w przeszłości twierdzili, uznając niszczące skutki ognia, że Bóg specjalnie ożywia wszystkie biedne stworzenia poddane mękom, tak by nigdy nie umarły, lecz trwały w cierpieniach na wieki wieków, w niewysłowionych mękach. Odkryłem, że inni teolodzy wyjaśniali, iż ci poddawani takim ognistym próbom stopniowo przystosowywali się do tego, przyjmując podobną do azbestu powłokę, która w pewnym stopniu chroniła ich przed ogniem. Lecz teolodzy posuwali się dalej w swych wyjaśnieniach, twierdząc, że Bóg, pragnąc by cierpieli straszne męki, zmniejszał im tę powłokę, sprawiając, iż cierpieli potwornie przy każdej takiej operacji. Jako dziecko próbowałem wyobrazić sobie, że była to zasłużona kara dla grzeszników i że Niebiański Ojciec naprawdę jest życzliwy i miłujący – że nie dał im nic gorszego, choć nie potrafiłem wymyślić nic gorszego niż to, co mogą cierpieć. „Póki byłem dziecięciem, mówiłem jako dziecię, rozumiałem jako dziecię, rozmyślałem jako dziecię, lecz gdy się stałem mężczyzną, zaniechałem rzeczy dziecinnych” (1Kor. 13:11). Gdy byłem młodym człowiekiem, prosiłem o dowód na to, że ktokolwiek może znosić takie cierpienia i nadal żyć. Prosiłem o dowód na to, że nasz Bóg jest tak pozbawiony współczucia, jak diabeł. Mój umysł

poprzednia stronanastępna strona