Sztandar Biblijny nr 235 – 2010 – str. 43
WALKA PRZECIW BOGU
Gamaliel dał dowód swej mądrości w radzie, jakiej udzielił swym żydowskim przyjaciołom z Sanhedrynu, którzy zamierzali surowo postąpić z pierwszymi uczniami. Jego mądre słowa brzmiały: „Mężowie izraelscy, zastanówcie się, co zamierzacie uczynić z tymi ludźmi… Trzymajcie się z daleka od tych ludzi, wypuśćcie ich; jeśli bowiem ten plan lub to dzieło pochodzi od ludzi, nie ostoi się; lecz jeśli pochodzi od Boga, nie jesteście w stanie go zniweczyć – aby nie okazało się, że walczycie przeciw Bogu” (Dz. 5:35-39, KJV). Jest godne pożałowania, że wielu z tych, którzy wyznają imię Chrystusa i którzy do pewnego stopnia stali się uczestnikami Ducha Świętego, którzy są uczeni w szkole Chrystusowej i posiadają mądrość pochodzącą z góry – przykro powiedzieć, wydaje się mieć mniej mądrości od tej, która została wyrażona w zacytowanych słowach Gamaliela.
Niektórzy ludzie z natury mają tak mało waleczności, że brakuje im siły charakteru; oni zbyt łatwo ulegają wpływom, są „nijacy.” Brakuje im cech zwycięzcy i nieustannie powinni starać się o łaskę i pomoc z góry, aby zająć odpowiednie stanowisko dla Prawdy i sprawiedliwości. Inaczej nie mogą oczekiwać, że zostaną uznani za więcej niż zwycięzców. Pan poszukuje na członków Swego ludu tych, którzy mają silne charaktery, którzy są stanowczy i wytrwali, jak również łagodni, cisi, cierpliwi i miłujący. Tego szczęśliwego połączenia, którego Pan poszukuje, nie można znaleźć wszędzie. Wszyscy, którzy przychodzą do Niego, wymagają zmiany, tak aby mogli nadawać się do przyjęcia. Z drugiej strony, są takie osoby, które mają silne charaktery i ich naturalna waleczność jest tak wielka, że ciągle sprowadza na nich kłopoty i musi być hamowana i ograniczana.
Trudno powiedzieć, która z tych klas ma przewagę nad drugą. Pierwsza klasa musi rozwijać to, co druga powinna ograniczać i gdy rozważymy wszystkie kwestie, to prawdopodobnie ich szanse na zwycięstwo w biegu są mniej więcej równe. Jednak ci, którzy są bardzo waleczni, agresywni, energiczni, z powodu tych cech zazwyczaj przyciągają większą uwagę wśród ludu Bożego i zwykle wzbudzają większą opozycję, nawet gdy nie czynią sobie wrogów wśród tych, z którymi nawzajem się miłują. Ci, którzy zbyt łatwo ulegają wpływom i są potulni, skłonni są myśleć o sobie zbyt przychylnie i jest bardzo prawdopodobne, że zbyt przychylnie są oceniani przez innych, pod względem ich przydatności do Królestwa. Ci, którzy są silni i energiczni, są skłonni zbyt surowo krytykować innych oraz są zaślepieni na swoim punkcie. Obyśmy wszyscy mogli mieć trzeźwe umysły! Skoro teraz jest to niemożliwe, obyśmy wszyscy mogli mieć jak najwięcej ducha zdrowego rozsądku oraz zdolności do oceniania samych siebie według Boskich wzorców!
Te słowa są zamierzone szczególnie dla tych drogich braci i sióstr, którzy mają trudności z powodu zbyt wielkiej wojowniczości, która powoduje, że są zbyt agresywni. Nasz Pan w szczególny sposób pokazał Swą miłość do mocnych charakterów, kiedy spośród dwunastu wybrał Piotra, Jakuba i Jana, trzech najbardziej radykalnych i dynamicznych z Apostołów, w pewnych aspektach, jako swych ulubieńców. Ci, którzy z natury mają cechę agresywności, nie powinni myśleć, że jest ona przeszkodą, by usłyszeć Pańskie słowa: „To dobrze, sługo dobry”, lecz raczej, że sama w sobie jest ona dobrą cechą, jeśli tylko będzie ograniczana i utrzymywana we właściwych granicach. Takie osoby, podobnie jak Gamaliel, powinny dostrzegać niebezpieczeństwo używania wojowniczości i agresywności przeciw Panu, przeciw Prawdzie i przeciw braciom.
Nasz Pan mówi: „Jesteście sługami tego, komu służycie” (Rzym. 6:16, KJV). Pytanie nie brzmi: Komu wyznajemy, że służymy? Czy też: Komu myślimy, że służymy? Lecz przeciwnie: Czyjej sprawie rzeczywiście służymy? Patrząc z tego punktu widzenia na dzisiejszy chrześcijański świat, pytamy samych siebie, jak wielu służy Bogu? Ilu wyobraża sobie, że służy Bogu, a w rzeczywistości służy przeciwnikowi? Oni naprawdę „walczą przeciw Bogu”. Dokładnie obserwując chrześcijaństwo, dostrzegamy tysiące wyznaniowych duchownych, miliony wyznaniowych chrześcijan walczących pod różnymi sztandarami, metodystów, baptystów, katolików, itd. Pytamy, w czyim interesie oni walczą? Na rzecz szatana? Na rzecz błędu? Podobnie jak w przypadku Saula z Tarsu, ich oczy mogą zostać otwarte na fakt, że zamiast być żołnierzami krzyża, oni walczą przeciwko Bogu, przeciw prawdziwym żołnierzom krzyża, prawdziwym naśladowcom Baranka. O, jak gorzkie rozczarowanie będzie ich udziałem! Pragniemy już teraz obudzić ich do zbadania rozkazów wielkiego Głównego Wodza, aby mogli zrozumieć, że pracują i walczą według rozkazów i wskazówek, które nie pochodzą