Sztandar Biblijny nr 235 – 2010 – str. 40

uczciwy, bardziej ortodoksyjny faryzeusz, ponieważ ten ostatni nie przyznał się do swoich grzechów, swych niedoskonałości, które mogłyby być przebaczone jedynie przez wyznanie ich. Stąd wynikało oświadczenie Jezusa: „nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych do pokuty”. Nie było tam ani jednego sprawiedliwego do wezwania, ponieważ wszyscy są grzesznikami, a ci którzy myśleli, że są sprawiedliwi, mieli przed sobą barierę, która przeszkadzała im w zbliżeniu się do Pana na Jego wezwanie.

„TWOI UCZNIOWIE NIE POSZCZĄ”

      W tamtym czasie okres postu był przestrzegany przez faryzeuszy, a także przez tych, którzy przyjęli nauki Jana Chrzciciela; lecz Jezus nie powiedział Swym uczniom nic na temat poszczenia w tym czasie. Rodzi się teraz pytanie, dlaczego? Wyjaśnieniem Zbawiciela było, że czas, kiedy On jest z nimi, powinien być uważany bardziej jako czas radości i ucztowania niż jako czas postu i smutku. Czy oblubienica smuci się, płacze i pości, kiedy jej oblubieniec jest obecny? Nie. Jednak w późniejszych dniach, po jego odejściu, w swej samotności, a szczególnie, gdy będzie rozmyślała o długiej zwłoce w jego powrocie, aby ją przyjął, by została jego żoną, będzie odczuwała smutek. Jezus dał do zrozumienia, że podobnie będzie z Jego naśladowcami. Oni będą mieli liczne sposobności, by płakać i pościć, gdy On odejdzie, a oni będą oczekiwać na Jego powrót (Mat. 9:14, 15).

      Poszczenie nie powinno być traktowane, jako obowiązek lub rozkaz, lecz raczej jako dobrowolna rezygnacja z teraźniejszych i świeckich dobrych rzeczy, aby umysł i serce mogło bardziej żarliwie wznieść się po rzeczy, których jeszcze nie widzi, a na które ma nadzieję. Przez osiemnaście stuleci lud Boży pościł i modlił się, oczekiwał i tęsknił do powrotu Oblubieńca. Lecz w czasie Jego obecności ich społeczność z Nim, ich radość z powodu uświadomienia sobie spełnionej obietnicy, osuszała ich łzy i dawała im „ozdobę zamiast popiołu, olejek wesela… zamiast ducha przygnębienia”.

KOŚCIÓŁ NOWYM STWORZENIEM

      Słuchaczom Zbawiciela trudno było właściwie pojąć Jego nauki. Oni byli w stanie zrozumieć kazania Jana Chrzciciela o pokucie i zmianie na lepsze, lecz gdy Jezus oświadczył: „Zakon i prorocy aż do Jana, a od tego czasu Królestwo Boże opowiadane bywa” – było to tak radykalnym twierdzeniem, że lud miał trudności by to zrozumieć. Oni zastanawiali się, cóż może być wyższego od Zakonu i Proroków? Jakie drzwi mogły zostać otwarte dla naśladowców Jezusa spośród tych, które nie były otwarte dla ich przodków? Czy ich żydowski naród nie był Królestwem Bożym? Czy Król Dawid nie siedział „na tronie Pana”? Czyż nie było obiecane, że Mesjasz usiądzie na tronie Dawida?

      Z życzliwością musimy przyznać, iż Żydom trudno było zrozumieć, że zanim będą mogły nadejść błogosławieństwa dla naturalnego Izraela, inny, duchowy Izrael musi zostać wybrany. W celu podkreślenia tej myśli nasz Pan dał dwie równoległe ilustracje, mówiąc: „Nikt nie przyszywa łaty z nowego sukna do starego ubrania. A jeśli to uczyni, nowa łata naciągnie starą szatę i zrobi się większa dziura”. „Nikt nie leje nowego wina do starych bukłaków. A jeśli to uczyni, wino rozerwie bukłaki i zarówno wino jak i bukłaki będą zniszczone” (Mar. 2:21, 22, NIV). Te ilustracje wskazują, że posłannictwo Ewangelii nie jest łatą do starego Żydowskiego Zakonu, lecz jest nową koncepcją duchowego powołania na zmianę dyspensacji. Powołanie do ziemskiej klasy Starożytnych Godnych zostało wówczas zastąpione przez nowe doktryny wyboru w Dyspensacji Ewangelii, które musiały zostać umieszczone w nowych naczyniach, aby były w stanie wytrzymać nacisk zmiany z powołania ziemskiego do powołania niebiańskiego oraz do niebiańskiej nagrody (Jana 3:30). Dla tej przyczyny nasz Pan nie próbował zaszczepiać Swych nauk Żydom, lecz powoływał z judaizmu szczególną klasę, która w Piśmie Świętym jest określona jako „nowe stworzenia w Chrystusie”. To dla nich było przeznaczone nowe wino posłannictwa Ewangelii i oni mieli doświadczać fermentacji w związku z przygotowaniem do Królestwa – trudności, kar i prób.
SB ’10, 38-40;

poprzednia stronanastępna strona