Sztandar Biblijny nr 226 – 2008 – str. 84

zdumiewająco dobrze dla bankierów i zamożnych ludzi w wyniku demonetyzacji srebra, natomiast gdy w pełni zaświta Dzień Rozliczenia, sprawy tych samych ludzi będą się przedstawiać szczególnie trudno. I choć cały świat, zarówno biedni jak i bogaci, będą objęci tym zawieszeniem płatności i przebudową, niemniej jednak pod wieloma względami, bogaci najbardziej odczują tę presję.

      Proces likwidacji postępuje od niemal wieku, wraz z początkiem I wojny światowej oraz wielkim kryzysem z 1929 roku, stanowiącymi podwaliny do dalszego osłabiania narodów. Daleko się posunęliśmy od tamtego czasu, przechodząc przez II wojnę światową, liczne mniejsze konflikty, takie jak w Korei, Wietnamie, Afganistanie i Iraku. Tak jak pewne linie kolejowe znalazły się w trudnościach finansowych po I wojnie światowej, które doprowadziły do kryzysu w 1929 roku, tak ich następcy, światowe linie lotnicze, balansują na krawędzi opłacalności, a niektóre z nich zwijają swe skrzydła i kończą działalność. Korporacje transportowe i wszystkie inne firmy, a nawet indywidualni właściciele domów, z powodu rosnących cen paliwa są doprowadzani do ostateczności. Do nich dołączają obecnie duże banki i pewne towarzystwa ubezpieczeniowe z powodu klęsk żywiołowych. Dodatkiem do tego problemu są nierozsądne pożyczki udzielane przez duże i małe instytucje bankowe. One zabierają tysiące domów obciążonych niespłaconym kredytem hipotecznym. Te warunki spotkały nie tylko Amerykę, lecz obejmują globalną gospodarkę. Pojawia się pytanie: kto płaci za te wszystkie dofinansowania? To podatnik, który trzyma sakiewkę. „Woda wyciskana” z tymi transakcjami pozostawia finansowy obraz społeczeństwa w bardzo niepewnej pozycji i niewątpliwie dokona swego całkowitego „wstrząśnięcia”. A w międzyczasie wojny, nie czekając na bardziej łagodne procesy prawne oraz zwykły klimat, także pogarszający stan biznesu, doprowadzają do kryzysu finansowy świat. Narody świata są wstrząsane. Straty wojenne sięgają milionów ludzkich istnień i bilonów dolarów długu. Wartości finansowe są poważnie osłabione, podobnie jak narodowe możliwości kredytowe. Potrzebne jest wsparcie silnego pieniądza, ponieważ w każdej wojnie metale szlachetne praktycznie znikają ze wszystkich państw objętych wojną. Ich narodowe papiery wartościowe nie będą dobrze się sprzedawać za gotówkę i zostanie podjęta powszechna próba sprzedaży amerykańskich papierów wartościowych, kapitałów akcyjnych, obligacji itp. Lecz kto je kupi? Ameryka będzie dla nich praktycznie jedynym rynkiem zbytu, a jak już zauważyliśmy, amerykańskie banki i bankierzy są obciążeni – i to poważnie.

      Gdy dowiadujemy się o ogromnej ilości tych amerykańskich akcji ł obligacji trzymanych głównie  w  europejskich i azjatyckich oraz innych bankach, to nie dziwi nas, że amerykańscy bankierzy bledną na myśl zarzucenia nimi amerykańskiego rynku. Według Rady Rezerw Federalnych amerykańskiego Departamentu Skarbu, w lipcu 2008 ogólna wartość amerykańskich papierów wartościowych trzymanych przez obce instytucje wyniosła 2.676,4 miliardów dolarów. Jeśli nawet część tych płatności zostanie zamieniona w celu uzyskania zapłaty gotówką, będzie to oznaczać lawinę – finansowy potop. Amerykańskie banki, już przeładowane tymi „papierami”, nie mogą nabyć wszystkich; zatem ceny spadną i nastąpi ruina.

      Biorąc to pod uwagę, czy dziwi nas, że amerykańscy bankierzy boją się zobaczyć wymianę akcji otwartą dla biznesu? Rząd USA i inne rządy rozumieją sytuację i działają w celu podtrzymania finansowych rynków świata. Rząd Ameryki przeznaczył ponad 785 miliardów dolarów na to, by utrzymać ten okręt na powierzchni przez jakiś czas. Wartości nominalne giełdowych papierów wartościowych zostały tymczasowo

poprzednia stronanastępna strona