Sztandar Biblijny nr 224 – 2008 – str. 52
Nie mogę myśleć o czymś lepszym! Chciałbym mieć ten dom”. Świetnie, odpowie pośrednik, jego cena wynosi 220 000 $. „Nie mam dwustu dwudziestu tysięcy dolarów”. Zatem nie możesz dostać klucza. Jeśli nie masz środków finansowych, by kupić ten dom, to nie ważne, jak piękny i wspaniały on jest ani jak bardzo ci odpowiada, nie możesz otrzymać klucza, jeśli nie wpłacisz ceny zakupu. W rezultacie tego dostrzegamy, że bardzo dużo zależy od posiadania klucza do życia; posiadania prawego serca, które jest strzeżone ze wszelką starannością, aby w ogóle nadawało się do życia, na jakimkolwiek miejscu, na jakimkolwiek stanowisku w wielkim Boskim wszechświecie.
CZY TWOJE SERCE JEST PRAWE?
Ktoś powie: „Tak, myślę, że mam klucz. Moje serce nie potępia mnie. Myślę, że mam dobre, uczciwe, szczere serce”. Dobrze, zastanówmy się teraz; jest bardzo wielu ludzi, którzy myślą w ten sposób, a którzy w ogóle nie mają klucza. Oni myślą, że ich serce jest prawe, podczas gdy ono jest złe. Na przykład, weźmy pod uwagę bezwzględną działalność terrorystyczną wykonywaną przez zwolenników Mahometa, których religia islamska nawołuje, by usiłowali szkodzić, a nawet zabijać ludzi o innych przekonaniach religijnych, szczególnie chrześcijan, którzy podążają za naukami Chrystusa i naukami Biblii. W przeszłości ci fanatycy przywiązywali do swych ciał ładunki wybuchowe o dużej sile, wchodzili na zatłoczone targowiska itp., i powodowali eksplozję, zabijając nie tylko siebie, lecz mnóstwo niewinnych ludzi. Inni ładowali pojazdy trotylem tylko po to, by eksplodował wśród wielkiego tłumu ludzi, a zabójcy spodziewali się, zgodnie z ich religijną nauką, że dla wszystkich takich bohaterów będzie zapewnione miejsce wiecznego błogosławienia ich w niebie. Te same godne ubolewania zasady motywowały terrorystów, którzy 11 września skierowali samoloty wypełnione Amerykanami w bliźniacze wieże w Nowym Jorku oraz w Pentagon.
Gdybyście zapytali tych psychicznie zdezorientowanych, bazujących na terrorze zabójców, czy mają dobre serca, czy ich motywami były wielkie ideały i czy wierzą, że przez taką działalność służą Wszechmogącemu, to jesteśmy pewni, że odpowiedzieliby: „Tak, oczywiście”.
SĄD APOSTOŁA PAWŁA
Zauważmy teraz, co Apostoł oświadcza w 1Kor. 4:3, 4. Po stwierdzeniu, że sądzenie go przez ludzkie sądy ma dla niego niewielkie znaczenie, mówi: „Ja samego siebie nie sądzę, ponieważ [tutaj tkwi powód] nic o sobie nie wiem, jednak przez to nie jestem usprawiedliwiony, lecz Tym, który mnie sądzi, jest Pan”. Jest coś nie tak z tym wersetem. Jest oczywiste, że są to słowa: „Ponieważ nic o sobie nie wiem”. Co to znaczy Apostole Pawle? Czy nie wiesz o sobie zupełnie nic? Czy nie jesteś świadomy, kiedy się budzisz i kiedy idziesz spać? Czy nie jesteś świadomy tego, kiedy uczestniczysz w zgromadzeniu, a kiedy nie? Czy nie wiesz nic o sobie? Czy nie wiesz nawet, kim była twoja własna matka, czy twój ojciec? Och, nie! odpowiedziałby Paweł, „Ja wiem o tym wszystkim”. (Werset ten nie jest właściwie przetłumaczony w przekładzie King James Version). Podajemy, w jaki sposób on powinien być czytany według greckiego tekstu: „Bo chociaż nie wiem nic przeciwko sobie, jednak nie jestem przez to usprawiedliwiony”. O, jak zwodnicze może być serce, jeśli nie jesteśmy ostrożni, jeśli nie trzymamy nad nim straży! Zatem Paweł mówi: „Tak, ja nie wiem nic przeciwko sobie. Jeśli chodzi o moje informacje, nie jestem świadomy niczego przeciw sobie, ale nie jestem przez to usprawiedliwiony”. Co to znaczy? Uprośćmy to. Nie jesteśmy usprawiedliwieni tylko dlatego, że nie jesteśmy świadomi czegoś przeciw nam samym”, „Lecz Tym, który mnie sądzi, jest Pan”. Zatem tutaj mamy podany wzorzec! To Pańskie wzorce nas sądzą. To nie nasze własne wzorce.