Sztandar Biblijny nr 312 – 2023 – str. 23
słowa znaczeniu; będą używani przez Pana jako rzecznicy w służeniu Jego prawdą.
Trochę dalej w tym samym liście (2Kor. 7:4-13), Apostoł używa słowa „pociecha” siedem razy, mówiąc: „Mam wielkie zaufanie do was i wielka jest chluba moja z was; pełen jestem pociechy i nader obfita jest radość moja we wszelkim ucisku naszym. Bo nawet wtedy, gdy przybyliśmy do Macedonii, ciało nasze nie zaznało żadnego odpoczynku, lecz zewsząd byliśmy uciśnieni walkami zewnątrz, obawami od wewnątrz. Lecz Ten, który pociesza uniżonych, Bóg, pocieszył nas przez przybycie Tytusa; a nie tylko przez jego przybycie, lecz i przez pociechę, jakiej doznał u was, gdy opowiadał nam o waszej tęsknocie za nami, o waszej żałości i o waszej gorliwości względem mnie, tak iż jeszcze bardziej się radowałem (BW). […] Tak więc zostaliśmy pocieszeni waszą pociechą […]” (UBG).
W wypowiedzi Apostoła mamy tutaj zilustrowaną wzajemną pomoc kościoła w kwestii pocieszania. Tytus miał w tym swą część, Paweł miał część, kościół w Koryncie miał w tym część – każdy członek jedynego prawdziwego Kościoła, posiadający Ducha Świętego i przejawiający go, miał w tym swój udział, a Apostoł oświadcza, że całe to pocieszenie było od Boga. Wyraża to tak, jak gdyby to było ogólnym Boskim usposobieniem, mającym zastosowanie w każdej okoliczności wobec Jego ludu, gdy mówi o Nim, jako o „Bogu wszelkiej pociechy” oraz Bogu, „[…] który pociesza tych, którzy są przygnębieni”. Dlatego z pewnością możemy rozumieć, że gdziekolwiek spotykamy jednego z naśladowców Pana, to jakkolwiek wielka jest jego słabość i jak bardzo jest przygnębiony, w jego przypadku otrzymujemy sposobność służenia Panu, stania się kanałami Jego miłosierdzia i niesienia temu upadającemu pewnej pociechy i pocieszenia oraz pomocy.
Mówiąc o swej własnej drodze w 1Tes. 2:11 (UBG), Apostoł daje nam pewien wgląd w swoje metody i pokazuje nam, że nigdy nie dominował nad kościołem, nie tyranizował ani nie karcił go. Przeciwnie, mówi: „Wiecie bowiem, że każdego z was, jak [prawdziwy] ojciec swoje dzieci, zachęcaliśmy i pocieszaliśmy, i zaklinaliśmy”. Ten rodzinny duch przejawiany przez Apostołów, który uzdalniał ich, jak ojców i jak braci, do pocieszenia i pomocy kościołowi, obecnie powinien być przewodnikiem dla wszystkich, którzy chcą być sługami Pana i pomocnymi dziećmi pociechy – synami pocieszenia.
To ci, którzy zaczynają posiadać tego prawdziwego Ducha Bożego − prawdziwego Ducha Jego Prawdy, są w ten sposób proporcjonalnie przygotowywani do zrozumienia znaczenia proroctw i objawień Pańskich, które są ukryte przed mądrymi w świecie, ukryte dla wszystkich tych, którzy nie mają Ducha Chrystusowego, ducha pocieszenia, pomocy, sympatii i miłości.
Prawdopodobnie istnieje jeden powód, dla którego tak niewielu z wyznaniowych wykładowców Słowa Bożego spotyka się z jakimkolwiek sukcesem w wyjaśnianiu go. Możliwe, że jest jeden powód, dla którego tak wielu tkwi w ciemności. Oni nie otrzymali ducha pocieszenia i miłości i dlatego nie mogą uznać miłującego, łaskawego planu, na straży którego stoi Słowo Boże. Prawdopodobnie nie jest to przypadek, że gdy Apostoł oświadcza, iż mamy „wzrastać w łasce i w wiedzy”, na pierwszym miejscu stawia łaskę.
Tak, jak nie jest naszym zadaniem łamanie ludzkich serc − nawet serc nieczułych ludzi w świecie, lecz pozostawienie ich dla Pana, by złamał je przez różne dyscyplinujące działania i sądy − tak podobnie, nie jesteśmy powołani, abyśmy pocieszali tych, którzy nie płaczą ani nie jest naszym zadaniem specjalnie wywoływać płacz, abyśmy mogli ich pocieszyć. Naszym zadaniem jest szukanie cichych i płaczących, uznających własne niedociągnięcia i słabości, i poszukujących ucieczki i wyzwolenia. Jest to częścią naszej misji, by wskazywać im na Baranka Bożego, który gładzi grzech świata, wskazywać im piękno zmartwychwstania z popiołów śmierci oraz piękno chwały, obiecane przez Pana w przyszłości − zajmą one miejsce ducha przygnębienia i rozczarowania, smutku i kłopotów obecnego czasu. Naszą misją jest mówienie im, że „rankiem nastanie radość […]” oraz pomaganie im, by się podnieśli, niezwłocznie przywdziali szaty chwały i rozpoczęli chodzenie w nowości życia: „W usta moje włożył pieśń nową, słowa uwielbienia Pana […]”.
LUD PAŃSKI NIE MA BYĆ POSĘPNY
Niektórzy dobrzy ludzie błędnie myślą, że dzieci Pana w obecnym czasie powinny być ponurymi, smutnymi osobami, żałującymi za grzech. Każdy, kto usłyszał posłannictwo ewangelii, ma powód do radości. Kiedy nasz Pan powiedział: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”, powiedział to w Wieku Żydowskim – pod Zakonem (kursywa nasza), potępiającym wszelką niedoskonałość, z powodu którego wszyscy pragnący i łaknący sprawiedliwości i starający się postępować sprawiedliwie, z konieczności opłakiwali swoje grzechy, ponieważ nie byli w stanie sprostać wspaniałemu standardowi doskonałego Boskiego Prawa. Z tego powodu one nie mieli możliwości uzyskania życia wiecznego na warunkach Zakonu (Mat. 5:4, BW).
Apostoł przedstawiał nie tylko siebie, lecz także wszystkich innych szczerych Izraelitów, wzdychających