Sztandar Biblijny nr 305 – 2022 – str. 10
moabskiej i że ona pozostała z dwiema moabskimi żonami swych synów – Orfą i Rutą. Kiedy po około dziesięciu latach Noemi pomyślała o powrocie do ziemi judzkiej, to towarzyszyły jej dwie synowe. Jednak Noemi nakłaniała je, by każda z nich wróciła do domu swej matki i do swego własnego ludu, gdzie mogłyby ponownie znaleźć upragnionych mężów, których ona nie mogła im już zapewnić. Po wielkim płaczu na myśl o rozstaniu się z nią i z miłości do niej, jedna z nich – Orfa, pocałowała swą teściową i wróciła „do swojego ludu i do swojego boga” (Ruty 1:14, 15, BW).
Lecz Ruta powiedziała „nie”. Ona odpowiedziała: „[…] Nie nalegaj na mnie, abym cię opuściła i odeszła od ciebie; albowiem dokąd ty pójdziesz i ja pójdę; gdzie ty zamieszkasz i ja zamieszkam; lud twój – lud mój, a Bóg twój – Bóg mój” (Ruty 1:16, BW). Potem Booz, mąż Boży, został jej mężem i ona dostąpiła zaszczytu stania się prababką Jezusa, który „stał się ciałem” – istotą ludzką (Jana 1:14; Filip. 2:7, 8; Żyd. 2:14).
Bóg bardzo nagrodził i uhonorował Rutę, dlatego, że powiedziała „nie” czczeniu pogańskich bogów i nie została ze swym ojcem i matką w rodzinnym kraju oraz że zupełnie zaufała Bogu Jehowie i wolała zamieszkać z Jego ludem.
5. DAWID POWIEDZIAŁ „NIE”
Dawid był człowiekiem o wielkich i różnorodnych naturalnych zdolnościach, łączącym niezwykłe cechy odnoszącego sukcesy męża stanu, wojownika, muzyka i poety. Ogólnie mówiąc, jego usposobienie było szlachetne, wspaniałomyślne, pokorne, życzliwe, entuzjastyczne i heroiczne. Był on pełen czci dla Boga i wydaje się, że od młodości miał prawie niezłomną wiarę w Boskie obietnice i opatrzności.
Gdy Dawid był młody i kiedy Bóg miał go namaścić na króla Izraela, to powiedziano o nim: „[…] Pan wyszukał sobie męża według swego serca […]” (1Sam. 13:14, BW; Dz. 13:22). Pod wieloma względami, to samo można było o nim powiedzieć później, pomimo jego wielkich win i ze względu na jego głęboką skruchę, prawdziwą pokutę i szczere pragnienie Boskiego przebaczenia. Opis postępowania Dawida od momentu namaszczenia go aż do ustanowienia go na tronie królestwa, ukazuje jego bezwzględną ufność w Bogu – że Ten, który go powołał i namaścił, był również w stanie we właściwym dla Niego czasie, doprowadzić go do tronu i utwierdzić jego królestwo.
W 1Sam. 26. mamy opis siły woli Dawida, by powiedzieć „nie” w związku z subtelną sugestią popełnienia zła. To miało miejsce podczas siedmiu lat jego doświadczeń, kiedy uciekał przed zazdrością i nienawiścią króla Saula. Ta historia opowiada o tym, jak Dawid z jednym ze swych zaufanych towarzyszy – Abiszajem wszedł do obozu króla Saula. Król i wszyscy żołnierze spali na zewnątrz namiotów, odziani w wierzchnie szaty, co było częstym zwyczajem w Palestynie. Król nie leżał we „wgłębieniu”, lecz na terenie lub raczej w obrębie zagrody uformowanej z wozów. U jego głowy, blisko zagłówka, była wbita w ziemię włócznia, by odróżnić go od reszty armii, jak to było w zwyczaju wśród wodzów.
Pewność, że Dawid z garstką swoich zwolenników bałby się króla oraz jego armii i nie zbliżyłby się do nich, spowodowała, że nie postawiono straży. Zatem Dawid i Abiszaj bez trudu znaleźli króla i mogli go zabić, gdy spał oraz uciec niezauważenie. Dawid powstrzymał się od zabicia króla nie dlatego, iż był tak nierozsądny, że nie dostrzegał związanych z tym korzyści, lecz z powodu poszanowania dla Boga i lojalności wobec Niego. Dawid w pełni uznawał fakt, że Bóg był królem Izraela i że to Bóg postawił Saula na zajmowanym przez niego stanowisku oraz namaścił go na króla, i że obowiązkiem ludu było szanowanie króla jako Boskiego przedstawiciela (pogańscy królowie nie są ustanawiani przez Boga). On nie miał tak niewrażliwego sumienia, które pozwoliłoby mu sądzić, iż Bóg namaścił go na następcę Saula, a teraz opatrznościowo oddał życie Saula w jego ręce. Wprost przeciwnie, on rozumował właściwie, że Bóg wciąż jest królem i że ma wszelką władzę, potrzebną do zdetronizowania Saula i ustanowienia na tronie Dawida we właściwy dla siebie sposób, i że Wszechmocny nie potrzebuje posługiwać się morderstwem popełnionym przez Dawida, by zrealizować swój plan.
Aby ta próba była większa, Abiszaj zasugerował cały plan i zaproponował, że go przeprowadzi, tak więc cała ta sprawa mogła się odbyć bez wypowiedzenia jakiegokolwiek słowa przez Dawida i bez jakiegokolwiek gestu z jego strony. Dla słabszego umysłu byłoby to niezmiernie silną pokusą – kuszony przekonywałby samego siebie, że zbrodnia nie została popełniona przez niego – wystarczyło jedynie milczeć i nie ingerować w tę sprawę, a mogła być ona dokonana przez inną osobę. Lecz Dawid wiedział, że Abiszaj nie będzie działał bez jego przyzwolenia czy to formalnego, czy zasugerowanego. Dawid uznawał, że bez względu na to, kto byłby sprawcą morderstwa, on byłby za nie odpowiedzialny. On powiedział „nie” „Niech mnie Bóg zachowa, abym miał podnieść rękę swoją na pomazańca Pańskiego […]” (1Sam. 26:11, BW).
Pewna część pokus przychodzących na lud Pański jest dobrze zilustrowana w tej próbie Dawida, mianowicie: możliwość poparcia wykonania złej rzeczy, której my sami nie chcielibyśmy wykonać. Jak łatwo Dawid mógłby powiedzieć do Abiszaja: