Sztandar Biblijny nr 298 – 2020 – str. 92
od niego uciec, lecz cieszy się z noszenia go, mając przed oczyma cel, który ma osiągnąć, jak również duchową bliskość i społeczność z prawdziwym towarzyszem jarzma, podobnie myślącym.
Jakie to wspaniałe zaproszenie: być pod jednym jarzmem z Chrystusem! I cóż za wspaniała sposobność, by uczyć się tej drogi, po której nasz Niebiański Ojciec chce, abyśmy chodzili! Naprawdę, jak moglibyśmy zboczyć z drogi, kiedy jesteśmy połączeni jednym jarzmem z takim Wodzem! Od Niego uczymy się tej drogi. W społeczności z Nim zdobywamy Jego błogosławionego Ducha. Uczymy się łagodności, która nie gardzi poniżeniem, jakkolwiek wielkie by ono było, i która nie tylko jest zadowolona i szczęśliwa w każdej sytuacji, lecz zawsze cieszy się z przywileju podążania tą drogą, jak również z nadziei osiągnięcia jej chwalebnego celu. Znajdujemy także odpoczynek dla naszych dusz – odpoczynek od próżnych ambicji i bezowocnych planów oraz działań, które inni przełożeni wymuszaliby na nas. O, gdyby tak wszyscy, którzy trudzą się pod innymi jarzmami i są mocno obciążeni, zrzuciliby je i przekonali się, z jaką łatwością i radością mogą nosić jarzmo Chrystusa!
PRZYKŁADY LEKKICH BRZEMION
Jednak patrząc na doświadczenia Apostoła Pawła, niewielu powiedziałoby, że jarzmo Chrystusa na jego ramionach było łatwe lub, że ciężar Chrystusowego dzieła, który dźwigał, był lekki. Jednak najwidoczniej Paweł tak myślał, ponieważ za nieoceniony przywilej uważał trwanie w trudnościach (znoszenie utrapień) jako dobry żołnierz dla sprawy Chrystusa. On z radością ponosił stratę wszystkich innych rzeczy i uważał je jedynie za śmieci, aby tylko mógł zyskać Chrystusa i być znaleziony w Nim. On radował się, że był uczestnikiem cierpień Chrystusowych, aby także mógł mieć z Nim udział w Jego chwale oraz w błogosławionym dziele Jego Królestwa (Filip. 3:7-11).
Błogosławione dzieło! Paweł chlubił się perspektywą takiej przyszłej misji i aby okazać gotowość swego umysłu do niej, gorliwie i z energią oddawał swe życie w pełnej samozaparcia służbie, zgodnie z Boskim planem. On ochoczo włożył na siebie jarzmo Chrystusa, nie próbował być przewodnikiem dla siebie, lecz pokornie poddał się Chrystusowi i posłusznie postępował za Jego przewodnictwem, dokądkolwiek ono zaprowadziłoby go – czy do więzienia i zakucia w dyby, czy do haniebnej publicznej chłosty i kamienowania, które o mało co, nie uśmierciły go, czy też do katastrofy i niebezpieczeństw na lądzie i na morzu wśród pogańskich wrogów i fałszywych braci, czy do nużącej pracy i pełnego cierpień trudu itp. A jednak Apostoł Paweł uważał to brzemię Chrystusa za lekkie, a Jego jarzmo za łatwe. Opowiadał o swych próbach jako o lek kich utrapieniach i mówił, że radował się w uciskach (2Kor. 4:15-18; 7:4-7; Rzym. 5:3-5). Nawet z poranionymi plecami oraz stopami zakutymi w dyby, w głębinach nędznego lochu, Paweł i Sylas radowali się i śpiewali na chwałę Bogu (Dz. 16:22-25).
————-
w ramce
.Albowiem w ciele chodząc, nie według ciała walczymy, burząc rady i wszelaką wysokość, wynoszącą się przeciwko znajomości Bożej, i podbijając wszelaką myśl pod posłuszeństwo Chrystusowe”, 2Kor 10:3,5
————–
Apostoł Jakub (Jak. 1:2, 3, UBG) zachęcał swych towarzyszy jarzma: „Poczytujcie to sobie za największą radość, moi bracia, gdy rozmaite próby przechodzicie – wiedząc, że doświadczenie waszej wiary wyrabia cierpliwość” itd. Apostoł Piotr (1Piotra 1:8) powiedział do towarzyszy jarzma, „[…] weselicie się radością niewymowną i chwalebną”. Święty Szczepan odczuwał ten sam odpoczynek i tę samą radość nawet wtedy, gdy był kamienowany na śmierć przez swych wrogów. A tysiące świętych Bożych może świadczyć o tym samym – nawet w ubóstwie, chorobie, utrapieniu, pokusach, wśród wrogów z każdej strony, a nawet w ogniu gwałtownych prześladowań.
Skąd pochodzi ten odpoczynek? I jak odpoczynek, a nawet radość jest możliwa w takich warunkach? Ten odpoczynek jest odpoczynkiem umysłu, który ufa Bogu Jehowie: „Człowieka polegającego na tobie zachowujesz w doskonałym pokoju, bo tobie ufa” (Izaj. 26:3, UBG). „Kto bowiem wszedł do jego [Boga] odpoczynku, on także odpoczął od swoich czynów, tak jak Bóg od swoich” (Żyd. 4:10, UBG). Nikt nie może poznać błogostanu tego odpoczynku, jeśli go nie doświadczył. I nikt nie może sobie uświadomić jego wielkiej wartości, dopóki nie zostanie poddany testom utrapień.
Pan Jezus podaje nam klucz do tego odpoczynku w swych słowach: „Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca […]”. Naprawdę, w cichym i pokornym duchu tkwi sekret odpoczynku. Rozwój cichości jest pielęgnowaniem łask umożliwiających uczenie się, poddanie się pod czyjeś przewodnictwo, pokój, długie znoszenie, łagodne i miłujące poddanie się pod wolę Bożą, trwanie w ufności w Jego miłość i troskę oraz w mądrość Jego prowadzącej rady i kierującej opatrzności. Ta łaska cichości jest stale okazywana, gdy z radością trzymamy się takiego sposobu postępowania w sytuacji gdy opinia o nas