Sztandar Biblijny nr 291 – 2019 – str. 79

bowiem pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczyn­kach” (2Jana 10, 11, BW).

      Lecz, jak wyraża to nasz werset, powinniśmy używać rozwagi, osądu: „i rozróżniając, nad jedny­mi zmiłujcie się”. W przypadku niektórych możemy zauważyć, że zostali jedynie usidleni przez Przeciw­nika, czy to w grzechu, czy też w fałszywej doktry­nie, a nie stali się takimi działając celowo, w prze­myślany sposób, z ich własnej woli. W stosunku do takich – nadal zachowując postawę stanowczości – powinniśmy jednak chętnie wyrażać ufność, że oni jedynie chwilowo są w błędzie oraz próbować przywrócić ich czy to doktrynalnie, czy też z prze­wrotnego postępowania moralnego, do stanowiska społeczności z Panem i ze wszystkimi braćmi, którzy są w społeczności z Nim. „Innych zaś ratujcie przez strach, wyrywając ich z ognia.” Możemy być zmu­szeni, by do takich mówić bardzo otwarcie, możemy być zmuszeni, by wyjawić i odkryć przed ich ocza­mi bolesną prawdę ich niemoralnego postępowa­nia, pokazując im, zależnie od okoliczności, ogrom grzechu lub błędu, w który zostali wciągnięci, być może czyniąc to w mocnych słowach, jeśli uświada­miamy sobie, że nic prócz tego nie jest w stanie obu­dzić ich z letargu. Wyrywając taką osobę z grzechu, „wyrywamy go z ognia”, który ostatecznie mógłby doprowadzić go do wtórej śmierci. Tę myśl wyra­ża Apostoł Jakub, mówiąc o czyniących zło: „Niech wie, że ten, kto nawróci grzesznika z błędnej drogi jego, wybawi duszę jego od śmierci […]” – brata, który jest grzesznikiem – brata, wyjaśnia Apostoł, który „zboczy od prawdy” (Jak. 5:19, 20).

      Jeśli chodzi o określenie tego, co byłoby wystar­czającym dowodem pokuty i reformy, każdy będzie potrzebował wielkiej mądrości i łaski. Serce, w któ­rym obficie mieszka braterska miłość, serce, które miłuje sprawiedliwość i nienawidzi nieprawości, serce, które uświadamia sobie swe własne niedosko­nałości oraz to, że może być przyjęte przez Boga je­dynie przez Umiłowanego i przez Nowe Przymierze, takie serce będzie się radować pierwszym dowodem skruchy i pokuty ze strony nieporządnego brata. Jeś­li taka osoba jest bardzo przepełniona miłością, jej serce może wyjść do grzeszącego zbyt szybko. Być może należy powstrzymać się, szczególnie wtedy, gdy jest to drugie lub trzecie wykroczenie tego sa­mego rodzaju lub okoliczności są bardzo poważne. W rzeczywistości obowiązkiem tej osoby będzie szu­kanie uczynków zgodnych z pokutą i oczekiwanie na taką manifestację, będącą rekompensatą za zło lub na taką otwartą i radykalną zmianę postępowania, która da dowód, że serce grzesznika powróciło do lojalności wobec Boga, prawdy i sprawiedliwości.

      Błądzący brat, prawdziwie pokutujący, nie będzie się sprzeciwiał, by dać taki dowód ani nie będzie uważał za nierozsądne twierdzenie, że wyznawana przez niego reforma ma być potwierdzona. Faktycz­nie, możemy się spodziewać, że taka osoba będzie się czuła tak upokorzona w związku ze swoją posta­wą i z kompromitacją, jaką mogła przynieść ta spra­wa, że: albo będzie chciała pozostać z dala od to­warzystwa braci, w skrusze przez pewien czas, albo będąc przez nich przyjęta, będzie chciała zajmować miejsce z tyłu – bardzo uniżone miejsce wśród braci. A jeśli pokutujący winowajca zajmował wiodące sta­nowisko w społeczności, to pokora z jego strony, nie mniej niż rozwaga ze strony braci, wskazywałyby, że przez pewien czas nie powinien być przywrócony na żadne oficjalne ani wiodące stanowisko w zgro­madzeniu, aż zostałyby podane dostateczne dowody szczerości jego reformy.

      Kończymy, tak jak rozpoczęliśmy – upomnie­niem, że fakty, złe czyny czy złe doktryny, a nie złe przypuszczenia, doniesienia, złe pogłoski, są bib­lijną podstawą do pozbawienia społeczności. Za­tem koniecznie jest przestrzeganie Boskiej zasady (Mat. 18:15). Chociaż nie mamy przymykać oczu na zło u brata, to jednak miłość nie pozwoli na ciąg­łe doszukiwanie się wad tam, gdzie one nie są jaw­nie widoczne. A jeśli wina jest faktycznie odkryta, ona nie powinna być „omawiana wśród braci”, lecz tak, jak Pan wskazuje, ten kto ją odkrył, powinien się zwrócić bezpośrednio do winowajcy, a nie do innych, chyba, że winowajca nie chce słuchać, od­mawia naprawienia winy. Ach, o ile mniej byłoby kłopotów, jak wielu błędów i cierpień można byłoby uniknąć, gdyby ta zasada była ściśle przestrzegana!

      Na koniec podkreślamy, że działanie braci wo­bec niekarnej osoby, nie powinno mieć charakteru karania, ponieważ karanie nie jest naszym przywi­lejem. „[…] Mnie pomsta, a ja oddam, mówi Pan”. Nasze ostrzeżenia, nagany czy powstrzymanie się od społeczności, powinny jedynie mieć charakter korekcyjny, mając na względzie, jak mówi Apostoł, przywrócenie takiej osoby do społeczności. „[…] wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w du­chu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony” (Gal. 6:1, BW), jeśli nie w ten sam sposób, to możliwe, że w inny sposób, w tym, w czym jesteś słabszy.

BS2019,s. 75-78

————-
w ramce

      Miłujący i niebiański Ojcze. oczekuję na Ciebie Wzmocnij moje serce I napełń mnie cierpliwością.

      Pomóż mi być Twoim sługą. Przygotuj moje serce tak, abym w każdej chwili był gotowy iść tam, gdzie mnie wezwiesz. Posłusznie będę czekać na Twoją mądrość i Twoje prowadzenie.

      W imieniu Jezusa, amen
————–