Sztandar Biblijny nr 291 – 2019 – str. 77

i Ciało będą musieli użyć do zniszczenia każdej pozos­tałości imperium Szatana i każdego zewnętrznie złego zachowania, przeciwnego restytucyjnemu Panowaniu Chrystusa podczas Tysiąc­letniego Królestwa. Ta laska żelazna powoduje obecnie czas ucisku. Ona przestanie działać w 2874 roku, kiedy na pewien czas każdemu będzie wolno robić to, co będzie chciał, bez żadnej ingerencji żelaznej laski i gdy każdy podczas tej próby będzie robi! dok­ładnie to, co będzie chciał. Chrystus, Głowa i Ciało zniszczy z potężną mocą – lecz nie przez przywró­cenie „laski żelaznej” – wszystkich, którzy będą nie­poprawni, którzy nadal będą chcieli czynić zło (Obi. 20:7-9).

————-
w ramce

      BĄDŹ SILNY LECZ NIE BRUTALNY; BĄDŹ UPRZEJMY LECZ NIE SŁABY; BĄDŹ ŚMIAŁY LECZ NIE BĄDŹ DESPOTĄ; BĄDŹ POKORNY LECZ NIE PŁOCHLIWY; BĄDŹ DUMNY*LECZ NIE AROGANCKI.
————–

      Jako zupełnie poświęceni – starając się być po­dobni do naszego Ojca w niebie oraz podobni do wzoru, który On wystawił przed nami w swym dro­gim Synu, naszym Panu Jezusie – powinniśmy mieć do świata ogólnie tę powszechną pełną życzliwości litość oraz miłosierdzie, które znajdują przyjem­ność w czynieniu czegokolwiek i wszystkiego, co jest możliwe, by podnieść świat z degradacji zgodnie z Boskim programem, w Boskim czasie i porządku. Tak jak nasz Ojciec i nasz Starszy Brat, mamy mi­łować braci „z czystego serca, żarliwie” – szczerze. Ta miłość do braci nie ma być taka, jak miłość do świata. Nie jest to litość ani jedynie wielkoduszność. Jest to o wiele więcej – jest to braterska miłość. Ci poświęceni bracia mają nadzieje, ambicje i zainte­resowania zjednoczone w naszym Panu Jezusie. Oni są towarzyszami, ich zainteresowania są wspólne i zharmonizowane.

      Jako poświęceni (nowe serce, umysł i wola), oni mają szczególne, wzajemne współczucie. Cho­ciaż jako poświęceni Bogu, są bogaci w Boską łaskę i obietnice, wszyscy jednak mają poważne słabości cielesne – upadki. Pomimo, że Pan nie ocenia ich według ciała, lecz według ducha, intencji, pragnień serca, to jednak oni wszyscy mają obciążenia wy­nikające z tych słabości i niedoskonałości ziemskiej „świątyni”, które sprawiają, że „wzdychają” i współ­czują innym w ich wzdychaniu. Dzieci Boże mają ponadto sympatię i miłość oraz troskę o siebie na­wzajem, zainteresowanie oraz wzajemną uczynność, które są zupełnie poza i ponad uczuciami, które mogą być ocenione przez świat lub wobec niego przejawiane. Świat nie ma takiego konfliktu pomię­dzy starą i nową wolą, nie ma takiego przymierza ofiary ani nie jest przyjęty przez Umiłowanego, ani nie ma też takiej jedności serca, celu, dążenia i du­cha jak poświęceni. O, tak! Napomnienie, aby miło­wać się jak bracia – gorąco, jest tym, co szczególnie do nas przemawia.

      Przejdźmy do następ­nego punktu. Nasza miłość do braci nie może być dok­ładnie w tej samej mierze i w tym samym natężeniu czy żarliwości w stosunku do wszystkich. Jest coś, co ją ustala lub reguluje. Tym czymś jest miłość do Boga i wspaniałe zasady sprawiedliwości, które są repre­zentowane w Jego charakterze oraz miłość do Pana Jezusa z tego samego powodu, jako będących czys­tymi przykładami wszystkiego, co jest dobre, szla­chetne, prawdziwe, sprawiedliwe, szczodre oraz mi­łujące. Nasza miłość do braci z konieczności musi być proporcjonalna do tego, na ile bracia okazują się kopiami naszego Pana Jezusa. Nie mamy na myśli kopii w ciele, lecz patrząc z Pańskiego punktu wi­dzenia, kopii w duchu, kopii w sercu, w motywach, w intencjach, w miłującej gorliwości dla sprawiedli­wości, prawdy itd. W miarę jak wzrastamy w miłości Bożej i w miłości Chrystusowej oraz w miłości do zasad, które Oni przedstawiają, wzrastamy również w miłości do wszystkich ludzi i do braci, lecz szcze­gólnie do tych, którzy najbardziej wzrastają w podo­bieństwie do Pana Jezusa. To nie jest stronniczość, to nie jest czynienie innym czegoś innego od tego, co my chcielibyśmy, żeby inni nam czynili. Nie, to jest naśladowanie przykładu Pana Jezusa, ponieważ widzimy, że nawet wśród Jego Apostołów, z których wszyscy byli wybrani, było trzech szczególnie umiło­wanych, a z tych trzech jeden był szczególnie wspo­mniany jako „[…] ten uczeń, którego Jezus miło­wał […]”. On był szczególnie umiłowany, ponieważ był wyjątkowo miły i tak jest z nami w stosunku do braci. Powinniśmy miłować ich wszystkich ciepło, żarliwie, lecz z konieczności, z różną żarliwością, a ta żarliwość powinna wzrastać proporcjonalnie do tego, jak dostrzegamy u danej osoby wzrost w podo­bieństwie serca do naszego Pana.

      Mając już tę prawdę określoną, cóż możemy po­wiedzieć o tych, którzy po dojściu do wiedzy o praw­dzie i skosztowaniu oraz ocenieniu jej dobroci, po­padają w grzech? Co z tymi, którzy przestają postę­pować według ducha, a zaczynają chodzić według ciała? Czy nasza miłość do nich płonie z taką samą żarliwością jak przedtem? W żadnym wypadku nie powinno tak być. Tak jak Apostoł mówi w naszym wersecie, powinniśmy czynić różnicę. Czyniąc tak, postępujemy za przykładem naszego Niebiańskiego Ojca, ponieważ jak właśnie zauważyliśmy, jedynie przez postępowanie według ducha, możemy zacho­wywać samych siebie w miłości Bożej. Dlatego, tyl­ko przez podobne postępowanie można zachować miłość braci do siebie. Każde odchylenie powinno spowodować proporcjonalną utratę braterskiej mi­łości i społeczności.