Sztandar Biblijny nr 287 – 2019 – str. 6
wobec Boga i Chrystusa. Dzięki Bogu, wybrał to drugie!
Jezus „[…] umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony” (2Kor. 5:15, BW; por. 1Piotra 4:2). My, którzy przyjęliśmy Jezusa jako naszą Głowę, mamy zalecenie: „[…] obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości” (Rzym. 13:14, BW). Co zatem powiemy o tych, którzy przyjęli Jezusa jako swą Głowę i ślubowali przyjąć Jego wolę za własną, jednak praktykują samowolę przeciwną Jego woli i zaspokajają żądze, pragnienia ciała? Czy ci, którzy miłują ojca lub matkę, syna lub córkę, brata lub siostrę bardziej niż Pana, są Jemu wierni? Mogą wyznawać imię Jezusa, lecz czy są Jego godni? Czy oni powinni spodziewać się nagrody od Pana, czy też od osób z ich własnej rodziny?
Dajmy kilka ilustracji: Przypuśćmy, że ktoś wie, iż jeden z jego cielesnych krewnych – jego ojciec, syn lub cielesny brat itd. – sprzeciwia się szczególnemu Ślubowi Panu (R5794) lub postępującej prawdzie, którą Pan daje swemu ludowi, czy też sprzeciwia się temu, którego Pan wyznaczył jako wodza swego ludu (por. 4Moj. 16:3-11), lecz nadal głosuje na tę osobę, by służyła jako starszy w zgromadzeniu, pomimo jego opozycji wobec Pana i prawdy, aby zachować spokój w rodzinie lub zapobiec zranieniu uczuć tej osoby, czy też zapobiec możliwej urazie lub prześladowaniom ze strony tej osoby. Czy Pan może uśmiechać się z życzliwością na takie postępowanie, które w rzeczywistości jest sianiem ciału? Mat. 10:37 (BW): „Kto miłuje ojca albo matkę […] syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien”. Osoba, która w swym głosowaniu nie wyraża tego, w co sumiennie wierzy, że jest myślą Chrystusa, lecz zamiast tego głosuje zgodnie z pragnieniami ciała (zauważ komentarz Codziennej Niebiańskiej Manny na 27 sierpnia), nie jest w tym wierna Panu. Ona popełnia grzech przeciw swej Głowie i powinna pokutować oraz starać się o przebaczenie.
Więzy rodzinne są cenne i słusznie, lecz nigdy nie powinno się im dawać pierwszego miejsca. Naszym mottem powinno być: „Bóg Pierwszy” we wszystkich rzeczach i zawsze powinniśmy być pobudzani do działania przez zasady, a nie przez faworyzowanie, osobiste preferencje czy cielesne pragnienia, które mogą sprzeciwiać się naszemu pełnemu oddaniu dla Boga i Jego zasad prawdy i sprawiedliwości.
MIŁOWANIE BOGA I CHRYSTUSA NAJBARDZIEJ
Ci, którzy będą uznani za godnych udziału z Panem w Jego Królestwie i hojnym wejściu do niego, muszą być zupełnie i całkowicie poświęceni Jemu i Jego sprawie. Oni muszą być symbolicznie ścięci, martwi dla samowoli i odcięci od wszystkich innych głów z wyjątkiem Chrystusa. Ostatecznie cała ludzkość, która zdobędzie życie wieczne, będzie musiała się poświęcić, przyjść do Chrystusa jako swej Głowy i okazywać Jemu zupełne posłuszeństwo (Efez. 1:10; Ps. 110:3; Izaj. 45:23; Filp. 2:10, 11; Dz. 3:23). Lecz podczas panowania grzechu i śmierci Bóg wybiera przedtysiącletnie poświęcone potomstwo Abrahama (Jego Starożytnych Godnych, Maluczkie Stadko, Wielką Kompanię, Młodocianych Godnych i Poświęconych Obozowców Epifanii) do szczególnych zaszczytów, przywilejów i błogosławieństw, włączając w to szczególne sposobności służby w nadchodzącym Królestwie, w celu błogosławienia wszystkich rodzin ziemi. Ci wybrani muszą być szczególnie rozwinięci i wypróbowani, aby zostali uznani za godnych takiego wywyższenia (Żyd. 11:38; 2Tes. 1:5, 11). Ci wybrani są tymi, którzy są przyjemni w oczach Pana, którzy kroczą blisko Niego i nie oddalili się od Niego przez jakąś przebiegłość Przeciwnika. Oni podążają za Panem wąską drogą dyscypliny i prób (Obj. 3:4).
Mamy rozumieć, że stan tej godności przyjęcia do królestwa i przystosowania do niego jest – z Boskiej łaski, przez Chrystusa – dziełem przekształcania w naczynia, które Bóg wybrał do niesienia prawdy stosownej w danym czasie. Prawdy, która przez cały czas będzie pokarmem ludu Bożego, dopóki nie wejdą do Królestwa. Tak, na prawdę już posiadaną Bóg nakłada więcej prawdy, dodając temat za tematem, przepis za przepisem (Izaj. 28:10, 13). Nocne padanie manny na rosę sugeruje stopniowy rozwój prawdy (Przyp. 4:18), ciągle przypominając o myśli wyrażonej w pieśni – „Jeszcze dużo ma nastąpić”.
Jedną z głównych przeszkód w chrześcijańskim wzroście jest niedostrzeganie ważności wyrzeczenia się siebie, tak, nawet zupełności wyrzeczenia się siebie i przyjęcia zwierzchnictwa Chrystusa, co jest wymagane od tych, którzy mają być uznani za godnych Chrystusa oraz udziału w zaszczytach Jego Królestwa. Od każdego, kto chce być prawdziwym chrześcijaninem, uczniem Pana, jest wymagane, aby wyrzekł się siebie, podjął krzyż i postępował za Nim (Mat. 16:24; Jana 10:4). Słyszymy jak niektórzy, pełni najlepszych intencji chrześcijanie, mówią: „Mam swój własny rozum, mam swoje własne zapatrywania”. Wszystko jest w porządku, jeśli ktoś ma na myśli, że pod zwierzchnictwem Jezusa, zmusza „[…] wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi” (2Kor. 10:5, BW), uważa „myśl Chrystusową” (1Kor. 2:16, BW) za swą własną i powoduje, że jego własne myślenie jest kierowane przez Chrystusa – lecz niezależne