Sztandar Biblijny nr 283 – 2018 – str. 36

w waszych sercach i umysłach – niech się po­mnaża.

      W wersecie 3. (BW) mamy zachętę: „Umiło­wani! Zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uzna­łem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym”. Wydaje się, że Apostoł zamierzał napisać do nich list związa­ny z ogólnymi zarysami ich zbawienia i stało się coś, co powstrzymało go przed napisaniem tego dłuższego listu na temat wspólnego zbawienia, ponieważ on dostrzegł pewną nagłą potrzebę, by napisać do nich w związku z zaistniałymi sprawa­mi. Umiłowani, zabierając się z gorliwością – to znaczy poświęciłem szczególną uwagę, szczególną gorliwość, by napisać do was o naszym wspólnym zbawieniu. Niektóre tłumaczenia oddają to nasze jako wspólne zbawienie nas. Co to jest wspólne zbawienie?

      Tak, jako dobrzy badacze Biblii jesteśmy świa­domi występowania dwóch zbawień. Pierwsze lub szczególne zbawienie było zamierzone dla szcze­gólnej wybranej klasy – naśladowców Jezusa, Maluczkiego Stadka. Ich powołanie jest niebiań­skie, okresem ich rozwoju był Wiek Ewangelii, a ich nagrodą było współdziedzictwo z Jezusem, z wiecznym domem w niebie. Obecnie uznaje­my, że inni byli i są przyprowadzani do Pana pod szczególnymi powołaniami zbawienia wyborcze­go. Drugie, powszechne zbawienie, jest zamie­rzone dla niewybranych, tych, którzy nie zostali powołani do niebiańskiego zbawienia. Okresem, w którym uzyskają zbawienie będzie Wiek Ty­siąclecia, a ich nagrodą będzie życie wieczne jako doskonałych ludzkich istot na udoskonalonej zie­mi, która będzie ich wiecznym domem. Greckie słowo koinos przedstawia współuczestnictwo; ono oznacza współuczestnictwo. My mamy wspól­ny związek i uczestnictwo w krwi Chrystusa i, jak Biblia mówi, mamy to partnerstwo z Panem. Bardzo dobrze, to (greckie słowo koinos) jest na­szym wspólnym zbawieniem. Jest to zbawienie, z którego wszyscy korzystamy przez Pana Jezusa Chrystusa. Apostoł poświęcił szczególną uwagę, by z wielką starannością napisać do nich ogólny list odnoszący się do wspólnego zbawienia, z któ­rego oni wszyscy razem korzystali, lecz stwierdził, że istnieje konieczność odłożenia tego dłuższego listu związanego ze wspólnym zbawieniem i wy­raźnego napisania o czymś, co było potrzebne natychmiast. Musiałem napisać do was i zachęcić was, abyście żarliwie bojowali o wiarę, która raz została podana świętym.

      Kiedy jesteśmy zachęcani do żarliwego bojo­wania, czy to oznacza nieustraszony bój? O, nie. W tym względzie niektórzy popełniają błąd, myś­ląc, że muszą nieustraszenie bojować. Nie jest prawdą, że mamy nieustraszenie bojować. Mamy być napełnieni właściwą energią w bojowaniu o tę wiarę, która raz na zawsze została podana świę­tym. Na przykład, czytamy w Jak. 1:20 (BP), że nie mamy nieustraszenie bojować o wiarę, ponieważ: „Bo rozgniewany człowiek nie postępuje zgodnie ze sprawiedliwością Bożą”. Jeśli mamy kłótliwego ducha podczas boju, jesteśmy napełnieni złośli­wością lub gniewem, mamy waleczne usposobie­nie, walcząc dla zasady, wówczas Boskie imię nie może być uczczone przez gniew. Gniew człowieka nie czyni tego, co jest sprawiedliwe dla Boga. Bar­dzo dobrze, powinniśmy żarliwie bojować, bo nie bojujemy żarliwie, jeśli – jak pewnego razu brat Russell powiedział – powiemy komuś, kto jest błądzicielem: niech Ci Bóg błogosławi w szerzeniu tego, co uważasz za dobre. NIE, nie możemy tak czynić, gdyż życzylibyśmy mu błogosławieństwa w uczynkach Szatana z ich błędami i czynieniem zła!

      Jeśli my, jako usprawiedliwione, poświęcone, uświęcone dzieci Boże, akceptujemy złe czyny błądzicieli, przez większe lub mniejsze zgadzanie się z nimi, to stajemy się, bracia, uczestnikami tego i postępując tak, służymy Szatanowi zamiast Bogu. Musimy gorliwie bojować o prawdę, a to oznacza opieranie się wszelkiemu błędowi, gdziekolwiek go znajdziemy, oczywiście postępując taktownie.

————-
w ramce

Opowiadaj PRAWDĘ w MIŁOŚCI podnoś swe SŁOWA, a nie głos. To deszcz powoduje wzrost kwiatów, a nie grzmoty.
————–

      I zawsze musi­my być pewni, że niesiemy świadectwo taktownie, tak jak Paweł uczy­nił w Atenach, gdy, jak pamię­tacie, przema­wiał do ludu na Aeropagu. Cytujemy historię opowiedzianą przez brata Jolly ego: „Nie powinniśmy zachowywać się jak ten męski fryzjer. Pewien fryzjer chciał świadczyć o prawdzie. On poznał prawdę. Ach, myślał, że to było wspaniałe. Nawrócił się i przyjął prawdę. Po­myślał: teraz ja będę wydawać świadectwo. Każ­dy klient, który wejdzie do mojego zakładu, nie opuści go, jeśli nie powiem mu czegoś na temat Pana. I tak, następnego dnia po tym jak powziął to postanowienie, pierwszy klient chciał się ogo­lić, a on ostrzył brzytwę, by była dobra i ostra. Gdy już namydlił twarz mężczyzny, ostrząc brzy­twę powiedział, »Czy jesteś gotowy umrzeć?« Na­tychmiast stracił klienta”.

      Zatem jeśli rozmawiamy na temat Pana, jeśli żarliwie bojujemy o naszą wiarę i głosimy prawdę