Sztandar Biblijny – Marcin Luter – str. III

Bożym zawartym w następujących fragmentach: „[…] sprawiedliwy z wiary żyć będzie [zdobędzie życie]” (Gal. 3:11) i „Lecz teraz bez zakonu [niezależnie od uczynków zakonu] sprawiedliwość Boża [sprawiedliwość, którą Bóg dostarczył człowiekowi przez zasługę Chrystusa] objawiona jest […]; Sprawiedliwość, mówię, Boża przez wiarę [pełnię] Jezusa Chrystusa ku wszystkim i na wszystkie wierzące; boć różności nie masz. Albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej [podobieństwa w charakterze]. A bywają usprawiedliwieni darmo z łaski jego przez odkupienie [wyzwolenie], które się stało w Chrystusie Jezusie” (Rzym. 3:21-24).

      Stopniowo, jak przy świtaniu, światło zaczęło budzić się w sercu Lutra, aż – jak rozbłyskujące słońce – napełniło jego duszę pokojem i radością. Miało to miejsce około roku 1510. Zrozumiał, że choć żadne jego uczynki, które w najlepszym wypadku były i tak niedoskonałe, nie mogły zaspokoić Boskiej sprawiedliwości i zaprowadzić pokoju pomiędzy Bogiem a nim, to jednak Ojciec w Swej cudownej miłości zaplanował, aby to śmierć i sprawiedliwość Chrystusa zaspokoiły sprawiedliwość Bożą. On sam, aby z tego wszystkiego skorzystać, musiał tylko z serca uwierzyć, że Bóg ze Swojej łaski w zamian za zasługę Chrystusa przebaczył mu grzechy i przypisał mu sprawiedliwość. Tych myśli Luter uchwycił się jako prawdy z całą siłą swego potężnego umysłu i serca, i przez tę wiarę uzyskał upragniony pokój z Bogiem, jak prawdziwy rozbłysk słońca na niebie po ciemnej i burzliwej nocy pełnej udręki.

      Potem Luter odczuł wielką radość z powodu myśli zawartej w Rzym. 5:1: „Będąc tedy usprawiedliwieni z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Powyższy opis doświadczeń Lutra pokazuje, że udowodnił on swoim życiem fałszywość papieskiej drogi do zbawienia „przez sakramenty i dobre uczynki” oraz prawdziwość Boskiej drogi do usprawiedliwienia – wiary w łaskę Bożą zamanifestowaną w zasłudze Chrystusa i przez nią. Od tego momentu doktryna ta stała się centralnym punktem jego życia i nauczania.

      W 1512 roku Luter otrzymał tytuł Doktora Pisma Świętego, który upoważniał go do wykładania i pisania na temat Biblii w całym świecie chrześcijańskim. Przysiągł, że będzie „nauczał w sposób czysty i szczery zgodnie z Pismem Świętym”, i wykładał na uniwersytecie, szczególnie na temat Psalmów i Listu do Rzymian.

TETZEL I SPRZEDAŻ ODPUSTÓW

      Aby wspomóc sfinansowanie ukończenia Bazyliki Św. Piotra w Rzymie, papież Leon X ustanowił sprzedaż odpustów i w konsekwencji jesienią 1517 roku Johann Tetzel przybył do Wittenbergi, handlując nimi.

      Odpust papieski to zupełne lub cząstkowe przyznanie odpuszczenia grzechu i win z niego wynikających w obecnym życiu lub w czyśćcu dzięki tak zwanemu skarbcowi zasług świętych, zdeponowanemu u papiestwa. Według papieskiej teorii jednostki uważane za świętych zgromadziły więcej zasług, niż wymaga ich własne zbawienie. Ta dodatkowa wartość składa się z czegoś, co papiestwo nazywa „czynami supererogacyjnymi” (uczynkami wykraczającymi poza obowiązek – przyp. tłum.). W chwili śmierci święci rzekomo przekazują tę wartość nadwyżkowych uczynków kościołowi. Kościół – przechowując ją w swym skarbcu – może zastosować ją wobec tych członków, którym brak wystarczających zasług, aby mogli uniknąć kar obecnych i czyśćcowych. Niemiecki wierszyk, który zyskał popularność w związku z handlem odpustami przez Tetzla, można przetłumaczyć następująco:

„Gdy tylko złoto w misce zadzwoni,
do nieba [z czyśćca] jakaś duszyczka pogoni”.

      Odpusty stały się powszechne w okresie wypraw krzyżowych. Oferowano je ludziom, którzy chcieli przedsięwziąć taką wyprawę przeciwko muzułmanom i pomóc w wyrwaniu spod ich kontroli świętych miejsc w Jerozolimie. Wówczas, ponieważ niektórzy nie mogli się udać na wyprawę, najmowali zastępców i w ten sposób otrzymywali upragnione odpusty. Stopniowo zaczęto rozumieć, że pieniądze płacone najętemu zastępcy odniosą taki sam skutek, jeśli zostaną zapłacone kościołowi. Później utworzono „cenniki” grzechów z przypisanymi im kwotami, zależnymi od finansów kupujących. Stąd od handlarzy odpustami ludzie powzięli i praktykowali myśl, że mogą grzeszyć do woli, jeśli zapłacą za ten przywilej za pomocą odpustów. Nierzadko kupowali odpusty za grzechy, które planowali popełnić w przyszłości.

      Takiego typu odpust Tetzel sprzedał pewnemu szlachcicowi. Okazało się, że to on sam był osobą, wobec której ten szlachcic zamierzał zgrzeszyć w zemście za krzywdę, którą Tetzel mu wyrządził. Z tym zamiarem szlachcic zapytał o cenę odpustu, który dawałby mu odpuszczenie za planowaną fizyczną krzywdę i obrabowanie wroga.