Sztandar Biblijny nr 268 – 2015 – str. 84

albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny”.

————-
w ramce

Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść. 1Kor. 10:13 (BW)
————–

      Był to język zwyciężającego świętego w cichości poddającego się Boskiej woli. Chociaż Apostoł miał szlachetny, lojalny, wierny i silny charakter, niemniej jednak uświadamiał sobie, że był członkiem upadłego ludzkiego rodu i wspólnie z całą ludzkością był poddany słabościom. Bóg powołał go do największego i najwspanialszego dzieła – niesienia Ewangelii do pogan; a dla dobra całego Kościoła, zostały mu udzielone szczególne i wspaniałe objawienia, przewyższające nawet te udzielone innym poważanym i umiłowanym Apostołom.

      W umysłowej wizji był on zachwycony do trzeciego nieba – do nowej dyspensacji (2Piotra 3:6, 7, 13; Izaj. 65:17), tysiącletniego panowania Chrystusa – i zostały mu ukazane rzeczy (niewątpliwie był to plan i cel Boga, jaki obecnie, w świetle tego okresu Żniwa, został nam objawiony, głównie przez pisma Apostoła Pawła), lecz nie wolno było wówczas o nich mówić, ponieważ wtedy nie były na czasie, by objawić je Kościołowi: „został w zachwycie porwany aż do raju i tam usłyszał tajemnicze słowa, których człowiekowi nie wolno wymawiać” (2Kor. 12:4, BP). Jemu została powierzona opieka nad wszystkimi zborami w krajach pogańskich i wielka była odpowiedzialność wynikająca z jego urzędu. Chociaż jego stanowisko wymagało ogromnej pracowitości i trudu, wymagając od niego wielkiego hartu ducha, gorliwości, energii i samozaparcia do spełniania go, było ono również stanowiskiem o wielkim zaszczycie.

      Paweł oceniał zaszczyt takiej zażyłej społeczności służby z Panem i okazywał swą ocenę przez niestrudzoną gorliwość i entuzjazm. Jednak nawet w tym Pan rozpoznał osobiste niebezpieczeństwo dla Swego umiłowanego i wiernego Apostoła – niebezpieczeństwo pychy i samowywyższenia, które gdyby się rozwinęło, wkrótce spowodowałoby, że nie nadawałby się do dalszej służby i pozbawiłoby go przyszłej nagrody. Zatem cierń w ciele został dozwolony. On nie pochodził z Pańskiej ręki, chociaż był przez Niego dozwolony, lecz Apostoł zapewnia, że był to „posłaniec szatana”, który go „policzkował”.

      Cierń w ciele zawsze jest rzeczą bolesną i niezależnie od tego, czym on mógł być [wierzymy, że to był jego słaby wzrok], było to bardzo uciążliwe dla Pawła. Na początku myślał tylko o bólu i przykrości, jaką mu to sprawiało oraz o przeszkodzie, jaką to stanowiło w pracy dla Pana. To był posłaniec Szatana, którego pragnął się pozbyć. Trzy razy prosił Pana o jego usunięcie, lecz tak się nie stało. Cierń pozostał i Pan łaskawie uświadomił mu, że chociaż był on bardzo niepożądany dla ciała, niemniej jednak był dla niego korzystny duchowo, gdyż w przeciwnym razie Paweł mógłby się stać zbyt wyniosły.

      Apostoł pokornie przyjmował konsekwencje tej słabości. Nie czuł urazy z tego powodu i nie zaczął się przechwalać z powodu swej siły oraz nie czynił Panu wyrzutów, że nie wykorzystał Swej mocy do jej usunięcia, lecz przeciwnie, chętnie i z zadowoleniem przyjmował Pański osąd swego serca i Jego ocenę swej siły oraz był wdzięczny za miłość, jaką Pan otaczał go osobiście, kiedy przez niego usługiwał całemu Kościołowi.

      Tak, chwała Panu! On wybiera Swoich własnych pomocników i pobudza, kruszy oraz szlifuje ich w celu bardziej efektywnej służby, posługując się nimi z siłą i mocą w służbie dla Jego ludu. Podczas całej tej żmudnej i ciężkiej służby, Pan jednak otacza także szczególną opieką Swych chętnych i wiernych pomocników. On nie dopuści, aby byli próbowani ponad to, co są w stanie znieść (1Kor. 10:13). Pan nie pozwoli też, aby byli wywyższeni bez pewnych cierni w ciele stanowiących przeciwwagę, aby zachować ich w równowadze.

      Chociaż odpowiedź na modlitwę Apostoła nie była spełnieniem jego prośby, była jednak błogosławionym pocieszeniem – „Dosyć masz, gdy masz łaskę [przychylność] moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się [uzupełnia] w słabości” (2Kor. 12:9, BW).

      Jest to również błogosławionym pocieszeniem dla każdego innego, prawdziwie uległego, chrześcijańskiego serca. Tak, nawet obecnie, wielu z Pańskiego poświęconego ludu (określenie święci w szerokim znaczeniu obejmuje tych poświęcających się pomiędzy wiekami) jest miotanych przez burze i boleśnie doświadczanych! Bez wątpienia wielu z nich usilnie prosiło Pana o usunięcie tej lub innej udręki czy dolegliwości, lecz przeszywający cierń wciąż tkwi dla ich zdyscyplinowania i udoskonalenia. Niech wszyscy tacy, podobnie jak Apostoł Paweł, usłuchają głosu Mistrza – „Dosyć masz, gdy masz łaskę [przychylność] moją”. Co z tego, że inni przyjaciele cię opuszczają – gdy masz Moją łaskę? Czy Moja miłość nie jest wystarczająca? Chociaż ciało jest wątłe, a serce czasem słabe, Moja siła uzupełni twoje braki, a gdy podążasz drogą wyznaczoną przeze Mnie, twoja słabość jedynie bardziej objawi moc Boga.