Sztandar Biblijny nr 242 – 2011 – str. 50

NIE CHODŹ TĄ ŚCIEŻKĄ

Przypowieści 4:10-19

      Bez względu na to czy Król Salomon postępował zgodnie z własnymi naukami, czy nie, powszechnie uznaje się, że one zawierają wielką mądrość – są tak samo prawdziwe dzisiaj, jak wtedy, gdy zostały wypowiedziane. Fakt, że jest powiedziane, iż Bóg wysłuchał modlitwę Salomona o mądrość i spełnił jego prośbę, łącznie z tym, że jego pisma zostały przyjęte, jako część świętego kanonu za czasów naszego Pana i pisarze Nowego Testamentu nie sprzeciwiali się im, lecz przeciwnie, cytowali je, jest dla nas wystarczającą gwarancją, że mądrość tych przypowieści pochodzi z góry.

      W rozważanym przez nas temacie mądry człowiek przedstawia Salomona, jako ojca udzielającego dobrej rady synowi, a dla wszystkich młodych osób byłoby dobrze, gdyby ich ojcowie częściej kontaktowali się z nimi i udzielali im korzystnych lekcji ze swoich życiowych doświadczeń. Powszechnie, ojcowie wykazują zainteresowanie o tych, których sprowadzili na świat, w odniesieniu do zwykłych rzeczy – takich jak żywność, ubranie itp. Czyż oni nie mają również o wiele większej odpowiedzialności odnoszącej się do rozwijania umysłów i serc swych dzieci, na ścieżce mądrości, sprawiedliwości, prawości i prawdy?

      Jedną z narastających złych rzeczy w naszych czasach, nawet wśród narodów chrześcijańskich, jest skłonność rodziców, a szczególnie ojców, do uchylania się od odpowiedzialności, którą przyjęli na siebie stając się ojcami. Oni są raczej skłonni, by nauczanie, karanie, kierowanie i rady dla swoich dzieci, pozostawić wyłącznie lub w dużej mierze innym – duszpasterzom w kościele, nauczycielom szkół niedzielnych lub matkom. Dobrze jest, gdy dzieci, których ojcowie wykazują taki brak właściwego rodzicielskiego instynktu, otrzymują radę i pomoc od innych, a szczególnie od swych matek, lecz oni wszyscy nie mogą właściwie zastąpić ojcowskiej rady, jeśli ktoś jest ojcem w prawdziwym znaczeniu tego słowa – troszcząc się o najwyższe dobro tych, których Boska opatrzność powierzyła jego opiece.

      To nie tylko dotyczy tych dzieci, które są pokrzywdzone przez takie rodzicielskie zaniedbanie, nałożonej im przez Boga odpowiedzialności: to oddziaływa także na rodziców – zaniedbane dziecko uświadamia sobie brak troski o jego najwyższe interesy i odpowiednio do tego, gorzej ocenia swego rodzica. Rezultatem tego jest brak szacunku i posłuszeństwa wobec rodziców w domu; dom, w którym panuje nieład – z pewnością jest nieszczęśliwym domem. W takim domu chrześcijańskie łaski mają trudności w zakorzenieniu się lub zaowocowaniu w każdym członku rodziny; jednak czasami zdarza się, że one pojawiają się i zakwitają właśnie w takim miejscu.

      Wielu rodziców dowiaduje się, kiedy jest już za późno, jak poważnie zlekceważyli rozwój dobrych zasad w ogrodach serc swoich dzieci i pozwolili, by zarosły je chwasty złego usposobienia – niegrzeczność, nieposłuszeństwo wobec rodziców, niewdzięczność itp. Nie możemy zbyt mocno nakłaniać chrześcijańskich rodziców co do konieczności właściwego wychowywania dzieci, pod względem zasad jak również przykładu, pokazując im wiarę, nadzieję, samokontrolę, cierpliwość, pobożność, uprzejmość, wdzięczność, łagodność, pokorę i miłość, jako podstawowe zasady codziennego życia (Przyp. 22:6). Tacy rodzice dają swym dzieciom dobry start na właściwej drodze, start, którego potrzebują wchodząc w życie i którego dzieci oraz społeczeństwo mają prawo oczekiwać się ze strony tych, którzy powołali ich do życia.

poprzednia stronanastępna strona