Sztandar Biblijny nr 240 – 2011 – str. 20

Kościoła Chrześcijańskiego. To zostało im zobrazowane jako chrzest i zanurzenie w Ducha Świętego oraz przeciwstawione chrztowi Jana, czyli zanurzeniu w wodzie. Ten chrzest Ducha Świętego miał przedstawiać im fakt, że On umarł za grzech człowieka, został przyjęty przed obecność Ojca i przedstawił Swoją zasługę na korzyść tych, którzy uwierzyli w Niego i przyjęli Go. To widocznie miało stanowić znak lub dowód, nie tylko tego, że ich grzechy zostały odpuszczone, lecz że ich poświęcenie zostało przyjęte i że oni zostali teraz przyjęci do Boskiej rodziny, spłodzeni przez Niego jako duchowi synowie, którzy, jeśli będą rozwijać się w harmonii z ich przymierzem w Szkole Chrystusowej, we właściwym czasie zostaną narodzeni z ducha w zmartwychwstaniu do Boskiej natury.

      Podczas przebywania z Nim byli instruowani co do spraw odnoszących się do Królestwa oraz o konieczności oczekiwania na chrzest ducha, oni zadali Panu ważne pytanie: „Panie! Czy w tym czasie naprawisz królestwo izraelskie?” (Dz. 1:6). Lecz On odpowiedział: „Nie wasza rzecz jest znać czasy i chwile, które Ojciec w Swojej mocy [władzy] położył”.

      Uczniowie dość dobrze rozumieli, że przywrócenie Izraela do jego wpływu i władzy, jako narodu, miało towarzyszyć wielkiemu tryumfowi naszego Pana w objęciu panowania nad ziemią, lecz oni w pełni nie pojmowali, że ten Wiek Ewangelii, jak miało to miejsce, był czasem, w którym przebiegał wybór klasy Oblubienicy spomiędzy całej ludzkości. Oni uświadamiali sobie, że Pan ich opuszcza i byli zatroskani tą informacją, lecz w istocie rzeczy powiedziano im, że będą mogli zrozumieć następny krok i że muszą postępować przez wiarę, a nie widzenie. W innym miejscu znajdujemy informację, że nasz Pan powiedział Swoim naśladowcom, iż nie tylko żaden człowiek nie zna dnia ani godziny wyznaczającej postęp Boskiego Planu w łączności z otwarciem nowej dyspensacji, lecz także aniołowie w niebie ani nawet nasz Pan Jezus; że Ojciec trzymał całą tę sprawę w Swych własnych rękach, w Swej własnej mocy. To jest lepiej zobrazowane w symbolach Objawienia, gdzie Boski Plan jest przedstawiony jako zapieczętowany i udzielony naszemu Panu po okazaniu przez Niego wierności na Kalwarii oraz wstąpieniu do chwały (Obj. 5:5-9). Jednakże nic w tym stwierdzeniu nie sugeruje, że nasz Pan i Jego uczniowie oraz aniołowie w niebie nigdy nie mieli znać czasów i okresów. We właściwym czasie każdy zarys zostanie objawiony tym, dla których będzie on „pokarmem na czas słuszny”, tym, którym „dano wiedzieć tajemnicę Królestwa Bożego, ale tym, którzy są obcy, wszystko podaje się w podobieństwach” (Mar. 4:11).

      Lecz choć wówczas dla Apostołów nie nadszedł jeszcze właściwy czas na zrozumienie szczegółów restytucji Izraela i całego świata, inna wiedza i inna praca czekała na nich, gdy tylko Ojciec wyróżni ich przez wylanie na nich Ducha Świętego. Wówczas nie był odpowiedni czas na rozważanie spraw należących do odległej przyszłości. Dziełem, którym od razu mieli się zająć, było świadczenie o Jezusie, opowiadanie wszystkiego, co o Nim wiedzieli, aby inni mogli to poznać i być błogosławieni przez ich służbę. W odpowiednim czasie oni nie byli ograniczeni do Jeruzalem i Judei, lecz mogli udać się do Samarii oraz do najdalszych krańców ziemi, ponieważ ostatecznie to posłannictwo będzie dla dobra każdego człowieka.

      Słowo przetłumaczone tutaj „świadkami”, w języku greckim brzmi martyres i od niego pochodzi angielskie słowo martyr (męczennik), oznaczające tych, którzy świadczą za cenę cierpienia lub śmierci. Apostołom mogło się wydawać dziwne, że opowiadanie dobrych wieści będzie ich kosztować cierpienie, a nam dzisiaj może się wydawać jeszcze bardziej dziwne, że głoszenie prawdziwej Ewangelii o Chrystusie sprowadzało cierpienia i wymagało męczeństwa. Lecz jest to prawdą i Mistrz wyjaśnił tego przyczynę, mówiąc: „ciemność nienawidzi światłości”. Świat w ogólności, włączając chrześcijaństwo, jest mniej lub bardziej zwiedziony przez przeciwnika, a każdy, kto jest wierny w opowiadaniu posłannictwa Pana w jego długości i szerokości, szybko spotka się z opozycją tam, gdzie najmniej mógłby się tego spodziewać. Dobroć Boga, Jego miłość oraz długość i szerokość, wysokość i głębokość Jego Planu Zbawienia, są tak obce dla nieoświeconego umysłu, że wzbudzają prześladowanie, ponieważ Prawda jest dziwniejsza niż fikcja. Lekcją z tego dla nas jest, że to świadczenie jeszcze się nie zakończyło i aby spotkać się z Pańską aprobatą, jako Jego przedstawiciele, w mniejszym lub większym stopniu musimy być męczennikami. Prawdopodobnie, im bardziej jesteśmy wierni, tym więcej będziemy mieć sposobności cierpienia i odpowiednio do tego, większa będzie nasza nagroda w Królestwie, które Bóg ma zarezerwowane dla tych, którzy w ten sposób miłują Go i Jemu służą.

PRZYJDZIE W PODOBNY SPOSÓB

      Rozmawiając z uczniami, nasz Pan zaczął się wznosić, a wkrótce otoczył Go obłok i ukrył przed ich wzrokiem. Oni czekali, patrząc w górę, jak gdyby spodziewali się, że Pan zstąpi z powrotem, lecz zamiast Niego pojawili się dwaj

poprzednia stronanastępna strona