Sztandar Biblijny nr 238 – 2010 – str. 85
i w Kościele; a gdziekolwiek one wtargną, tam każdy staje się nimi dotknięty lub zdruzgotany, albo przynajmniej utrapiony czy też drażliwy. Gdziekolwiek one obfitują, tam niweczą pokój, radość i nabożną postawę. One są w opozycji do ducha Chrystusowego – który nakłania do sprawiedliwości, cierpliwości, łagodności, braterskiej uprzejmości i miłości. One prowadzą do ducha przeciwnika – do gniewu, nienawiści, zazdrości, chciwości, walki i zawziętości. Zatem cóż dziwnego w tym, że statystyki wskazują, iż pomimo wielkiego wzrostu umiejętności medycznych, szczególnie w zakresie chorób nerwowych i umysłowych oraz pomimo bardziej korzystnych warunków narodzin i życia, zaburzenia nerwowe i umysłowe bardzo się nasilają i powiększa się zakłady dla umysłowo chorych oraz buduje się nowe. Te warunki nie są ograniczone tylko do USA; doniesienia z Europy są podobne, a nawet gorsze pod względem liczby obłąkanych ludzi i samobójstw.
Byłoby bezcelowe wskazywanie światu na fakt, że szczęśliwość i pożądane cechy charakteru ulegają osłabieniu w miarę wzrostu bogactwa i ryzykownych przedsięwzięć biznesowych – praojcowie obecnego pokolenia, choć pod każdym względem mniej korzystnie sytuowani, bardziej cieszyli się życiem z powodu większego zadowolenia niż obecne pokolenie ich wnuków. Świat nie byłby chętny, by wrócić do warunków, którymi cieszono się w przeszłości, lecz zabiega o jeszcze większe luksusy na przyszłość i będzie je zdobywał lub przynajmniej usiłował je pozyskać za wszelką cenę. Wiedząc o tym i znając Boskie zapewnienie na przyszłość oraz mając świadomość, jak obecne niezadowolenie ma wkrótce nauczyć ludzkość wielkiej lekcji przez zniszczenie obecnej struktury społecznej, opartej na samolubstwie, pożądliwości, ambicji i niezadowoleniu, uważamy, że najmądrzej jest pozostawić świat w spokoju, pozwolić mu iść jego własną drogą i zbierać żniwo tej drogi, aż w końcu nauczy się lekcji podanej przez Opatrzność. Dlatego niewiele mówimy światu na temat niezadowolenia z wyjątkiem przypadków, gdy ich sprawy zbliżają się do nas i właściwie podlegają naszemu osądowi i radzie. Nawet wtedy nie powinniśmy doradzać światu niemożliwej rzeczy, by próbował być zadowolony, będąc pod wpływem ducha samolubstwa i niezadowolenia. Raczej powinniśmy im radzić, by szukali i znajdowali Pana i Jego ducha miłości, pokoju, szlachetności i dobroci, a gdy Go znajdą, potwierdzą, że „Pobożność z zadowoleniem jest wielkim zyskiem”, „mając obietnicę życia teraźniejszego i przyszłego” (1Tym. 6:6; 4:8, KJV).
JAKIE RZECZY DAJĄ ZADOWOLENIE?
Nie powinno się pomijać faktu, że taki jest punkt widzenia wszystkich wskazówek Pisma Świętego – natchnione nakazy i napomnienia nie są dla świata, lecz dla tych, którzy stali się Pańskim ludem przymierza. Biedny świat, a szczególnie ubodzy tego świata, którzy są bez Boga i którzy nie mają żadnej nadziei, z pewnością mają bardzo niewiele powodów do zadowolenia – oni nie mają ani luksusów upragnionych w tym życiu, ani drogocennych obietnic na przyszłość. Pod wpływem fałszywej nauki wielkiego przeciwnika Boga, prawdy i człowieka, wielu ludzi ma nie tylko smutną egzystencję w obecnym czasie, w kołowrocie codziennych spraw, lecz nakłania się ich do oczekiwania na okropne tortury w przyszłości – w czasie niekończących się cierpień lub okresie czyśćcowych cierpień, które mają trwać setki lub tysiące lat. Biedny świat! Cóż dziwnego w tym, jeśli jest przygnębiony, niezadowolony, chory i anarchistyczny.
Lecz jak bardzo różnią się te sprawy w przypadku chrześcijanina – prawdziwego chrześcijanina, zrodzonego przez prawdę (przez Słowo Prawdy, nie przez słowo błędu)! On dostrzega to, czego świat nie widzi, mianowicie powód, dla którego Bóg dozwolił na panowanie grzechu i śmierci na świecie przez minione sześć tysięcy lat. On dostrzega więcej, mianowicie, że Bóg, który sprawiedliwie wymierzył karę śmierci za grzech oraz związane z nią nieszczęścia